OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
 

Kostomłoty to owoc wielkiego dzieła, jakim była Neounia, kościelna rzeczyiwstość, mająca swego biskupa, Seminarium Duchowne w Dubnie,  rzeszę kapłanów diecezjalnych i zakonnych, klasztory i bractwa cerkiewne, dzieła charytatywne, czasopisma, kongresy, zjazdy i rekolekcje. Jednym słowem zorganizowana społeczność Kościoła Katolickiego o własnym obrządku. Dziś, zrządzeniem historii Kostomłoty stały się depozytariuszem i kustoszem tego wielkiego dziedzictwa.
Chcemy je przybliżać, choćby w formie przywoływania tego, co zachowało się w piśmie i ludzkiej pamięci.


Początki parafi neounickiej w Kostomłotach na podstawie opracowania Dr Andrzeja Tłomackiego:

 

" Jedyna na terenie Polski funkcjonująca parafia neounicka w Kostomłotach została erygowana w oparciu o dekret biskupi z 31 stycznia 1927r. Dekret głosił:  „dla  prawidłowego  unormowania  życia  religijnego  wiernych  obrząd- ku wschodnio-słowianskiogo, po pilnym rozpatrzeniu sprawy i wysłuchaniu zainte- resowanych osób, zgodnie z Kan. 1416 Prawa Kanonicznego, niniejszym Dekretem Naszym, na mocy szczegÓlnych władz otrzymanych od Stolicy Apos tolskiej, w myśl sw. św. Kanonów [...], p rzyvvracamy, a raczej erygujemy i za łaką ogłaszamy od dnia dzisiejszego to jest 31 stycznia 1927 roku parafję obrządku wschodnie-słowiańskiego przy kościele  pod  wezwaniem  św. Nicefora²  w  Kostomlotacli,  dekanatti bialskiego, zaliczając do parafii wioski wchodzące dotychczas do parafii Zabłocir obrządku wschodnio-słowaiańskiego, a mianowicie Kostomłoty, Okczyn, Kopytów, Kąty, Kożanówka, Dobratycze, Kołpin, Ogrodniki (...)

Jednocześnie, zgodnie z przepisami paiistwowymi, ogłaszamy, że proboszcz obrządku wsch-slow. par. Kostomłoty jest  urzędnikiem  stanu  cywilnego  dla  wiernych tejże parafii od dały wyżej podanej, przy czym polecamy temuź Ks. Proboszczowi, aby się ściśle stosował do wszystkich przepisów, jakie zostały lub będą w przyszłości wydane odnośnie do akt stanu cywilnego. [...] Dekret niniejszy w 4 identycznych egzemplarzach sporządzony wydajemy za Naszą pieczęcią  i  podpisem,  z  tym,  zeby jeden egzemplarz przechowywany był w aktach Kurii Naszej Diecezjalnej, drugi — w aktach miejscowego dziekana, trzeci w aktach parafii Kostomłoty, czwarty — w aktach parafii Zabłocie”.
Przytoczony dekret był wydany w odpowiedzi  na  usilne  prośby  kilkudzie- sięciu mieszkańcć›w Kostomłot o przywrócenie w ich wsi parafii  unickiej.  Kostomło-cianie pisali: „My, niżej podpisani, pragniemy zjednoczyć się z powszechnym (kato- lickim) Kościolem wschodnio-slowiańskiego obrządku na prawach jedności wiary z apostolskim zachowaniem naszych obrzędÓw przyjętych przez Kościćół wschodni.  W czasie pierwszej  wojny światowej zachowała siq na całą gminę tylko cerkiew w  Kostomłotach; a równiez  cerkiowne wyposażenie i księgi liłurgiczne tez zachowały się (częściowo brakuje). Dach cerkwi jest stary, koniecznie trzeba go wymienić, bo bez remontu  dach i sufit w cerkwi mogą  się zawalić; drzwi i okna są  zgniłe i też wymagają remontu. Budynki parafialne też zostały zrujnowane w czasie wojny  i  wymagają równiez  kapitalnego  remontu;  w  miarę  możliwości  będziemy   doprowadzać  wszystko do należytego porządku; prosimy  tez o pomoc  Waszej Ekscelencji.  [ ...]
Od 1918 roku po naszym powrocie w rodzinne strony nie spełniamy obrzę- dów cerkiewnych, pogrzebów, itd. bo cerkiew zamknięta i brak kapłana; wszystko to dokonuje s iq bez zadnych rejestracji  jw  ksiqgach parafialnychJ.
Zupełnie nie słyszymy nabozeństwa, dzieci nasze rosną bez religii, one dzi- czeją, nie umieją się nawet przeżegnać i jeśli tak będzie dalej, nastanie chaos bezbożnictwa, baptyzm  szerzy się w parafii, po wioskach; wszystko to nie wychodzi na ko rzyść naszego państtwa. Mając swoją świątynię na miejscu i ziemię, musimy latać po obcych polskich parafiach za Bugiem, co stawia nas w bardzo trudnej sytuacji.

W wyniku wyżej przedstawionych  spraw gorąco prosimy Waszą  Ekscelencję by nie zignorwał naszej prośby otworzył nam cerkiew w Kostomłotach i naznaczył kapłana jak najszybciej.
Pierwszym  neounickim  proboszczem  w  Kostomłotacli  był  były  duclhowny prawosławny  ks.  Eugeniusz  Różycki.  Należy  jednocześnie  zaznaczyć,  iż  duclhowny  w maju  1927 r. wrócił  na łono Kościoła prawosławnego.  Trwający  nieprzerwanie  od początku  1925 r. konflik  między prawosławnymi  a unitami wokół prawa  własności do cerkwi sprawił, iż dopiero 28 września 1928 r. oficjalnie oddano na własność miejscowym  neounitom  cerkiew  w  Kostomłołach. Do  tego  momentu  miejscowa  cerkiew była w posiadaniu  raz jednej raz drugiej grupy wyznawców.  Zależało to w głównej mierze  od  chwilowej  determinacji  działania  neouni tów  lub  też prawosławnych.  Na dzien  19  marca   1925  r.  w  Kostomlotach  było   159  prawosławnych   i  195 katolików chcących  powołania   unickiej  parafii.  Duża  liczba  wiernych,  jak  i  odległość  ponad  5 km  do najbliższej  cerkwi,  były  podstawowymi  argumentami  prawosławnych  prze- mawiającymi  na ich korzyść w walce o prawo posiadania w Kostomłotach cerkwi. Zgodnie z wyrokiem  Sądu Okręgowego w Białej  Podlaskiej  z 19 maja  1928 r. miejscowy  proboszcz   prawosławny,   ks.  Gawryluk,  zmuszony   został   do  opuszczenia   zabudowań plebani.  Dopiero  od jesieni  1928 r. całosć majątku  trwałego przeszła  faktycznie pod zarząd neounickicgo proboszcza. Tak niezmieniony  stan prawny trwał do końca 1939 r., kiedy  to do rewindykacyjnej  of ensywy przystąpili  miejscowi pprawosławni, wspierani  czynnie  przez  przybyłych   spoza  terenu  powiatu  bialskiego  Ukrainców,  nie zawsze  będących   wyznawcami   prawosławia."

Notka z czasopisma "Oriens" ;Warszawa 1.10.1938:

"Z Kostomłotów na Podlasiu otrzymu¬jemy wiadomości o ożywieniu się życia religijnego wśród tamtejszych unitów. Pasterzem ich jest od kilku miesięcy ks. Julian Gabrusiewicz, były wychowanek seminarium dubieńskiego. Od czasu jego przybycia na tę placówkę do 21. VIII. grono unitów powiększyło się o kilka nowych rodzin (ogółem o 52 osoby), przyjętych formalnie z prawosławia. Bractwo parafialne liczy 47 członków. Na remont plebanii wyasygnowała Kuria biskupia ponad 1000 zł. "

Apostoł jedności Bp Henryk Przeździecki - promotor Neounii na Podlasiu

Jedność Kościoła i wszelkie dzieła jej służące to przedweszystkim powiew i działanie Ducha Bożego - Ducha Jedności. Tam gdzie jedność tam zawsze Bóg, gdzie podział, choćby tłumaczony teologicznie i kanonicznie tam zawsze dzieło diabła (dia-ballein znaczy „skierować w poprzek, przeciwstawić, poróżnić). Dzieło Neounii, nowego pojednania to najpierw dzieło Boże, ale tworzone rękami ludzi szczególnie otwartych na działanie Ducha Świętego. Ich sylwetki chcemy tu przypomnieć i uwiecznić.

Biskup Henryk Przeździecki



Urodził się 17 lutego 1873 w Warszawie. Biskup podlaski w latach 1918-1924, biskup siedlecki w latach 1924-1939
Henryk Przeździecki został wyświecony na księdza w 1895 roku. Początkowo był kapłanem archidiecezji warszawskiej. W latach 1897-1901 przebywał na studiach teologicznych w Akademii Duchownej w Petersburgu.
Po ukończeniu studiów od 1903 roku był wykładowcą w seminarium duchownym w Warszawie. W czasie I wojny światowej przebywał w Rzymie. W 1916 roku został wyznaczony delegatem episkopatu polskiego przy Stolicy Apostolskiej.
11 grudnia 1917 roku Henryk Przeździecki został wybrany kandydatem na biskupa ordynariusza wakującej od 1867 roku diecezji podlaskiej. 1 września 1918 roku otrzymał nominację na biskupa podlaskiego z siedzibą tymczasową w Siedlcach. 17 listopada 1918 roku otrzymał w Warszawie sakrę biskupią z rąk arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego.


30 listopada 1918 objął rządy w diecezji. 5 stycznia 1919 roku odbył ingres do kościoła katedralnego w Janowie Podlaskim.Rozpoczął energiczną odbudowę struktur diecezjalnych oraz reformę administracyjną. Przywrócił kurię i sąd biskupi diecezji podlaskiej. W 1923 roku zwołał synod diecezjalny do Janowa Podlaskiego, podczas którego ułożono 266 statutów, w których zostało zamknięte całe życie religijne i prawne diecezji podlaskiej.



W 1919 roku powołał seminarium duchowne w Janowie Podlaskim. W 1923 roku założył Gimnazjum i Liceum Biskupie Świętej Rodziny w Siedlcach. Jego staraniem utworzono też Muzeum Diecezjalne.
W 1924 roku za zgodą papieża wyrażoną w buli Pro recto et utili przeniósł stolicę biskupią z Janowa Podlaskiego do Siedlec.
W tym też czasie poświecił się neounii. W 1923 roku udał się osobiście do Rzymu i spotkał z papieżem Piusem XI. W 1924 roku otrzymał instrukcję apostolską Zelum Amplitudinis i stał się pierwszym ordynariuszem dla Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w Polsce. 

Po ustaniu działań wojennych bp H. Przeździecki we wskrzeszonej diecezji podlaskiej zarządził 11 grudnia 1918 r., aby proboszczowie i rektorzy natychmiast poświęcili zamknięte przez rząd carski kościoły i kaplice obu obrządków i aby rozpoczęli odprawiać w nich nabożeństwa, administrować sakramenty św. i głosić słowo Boże. Wszyscy księża otrzymali prawo poświęcania świątyń, a dziekani mieli obowiązek sporządzania inwentarza majątku poświęconych świątyń i przekazania ich proboszczom. Biskup osobiście udawał się do wielu świątyń, aby męczennikom za wiarę okazać uznanie i zachęcić do wstępowania w ślady ojców. 22 kwietnia 1920 r. wydał dekret modyfikujący uprzednie zarządzenie, by w sprawie poświęceń kościołów unickich zwracać się w każdym poszczególnym przypadku o pozwolenie na prawo rekoncyliacji kościołów. W tym czasie na terenie diecezji podlaskiej powstawały parafie katolickie dla wiernych obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Należeli do nich potomkowie dawnych unitów, których rząd carski przemocą przeciągnął na prawosławie.

Grupy unitów zgłaszały się do Pasterza diecezji z gorącym pragnieniem łączności z papieżem, ale z zachowaniem swego obrządku. Bp Przeździecki uważał za swój święty pasterski obowiązek uwzględnić ich pragnienia. W 1923 r. opracował plan wskrzeszenia dawnych parafii unickich pod jurysdykcją biskupa łacińskiego. Plan zatwierdzony został w Rzymie i rozszerzony na inne diecezje (dokonało się to 4 kwietnia 1925 r. dla diecezji: wileńskiej, mińskiej, lubelskiej i łuckiej). Ryt bizantyjsko-słowiański miał odtąd posługiwać się synodalnym obrządkiem rosyjskim z uwzględnieniem dogmatyki katolickiej; ta wersja rytu bizantyjskiego określana jest w Kościele katolickim jako recensio vulgata. W ekteniach wspominane jest imię papieża; zaś w Credo nie umieszcza się dodatku Filioque.

Zachowane zostały również  wschodnie tradycje odnoszące się do architektury cerkwi oraz stroju osób duchownych. Językiem liturgicznym utrzymano język cerkiewnosłowiański.

Instrukcja papieska Zelum Amplitudinis szczególnie podkreśliła wagę zachowania wschodnich tradycji religijnych bliskich ludności należącej do obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. W kontaktach duchownych z wiernymi oraz w kazaniach początkowo używany był jedynie język rosyjski, co wiązało się z narodowością pierwszych misjonarzy i konwertytów oraz z przekonaniem o powszechnej znajomości tego języka wśród wiernych. W miarę wzrostu liczby członków wspólnoty i księży w użycie zaczęły wchodzić również język ukraiński, język białoruski oraz język polski.
Na konferencji rzymskokatolickich biskupów diecezji kresowych z 9 listopada 1926 roku wydano szczególne zalecenie posługiwania się w homiliach i pracy misyjnej jedynie językiem używanym na co dzień przez daną społeczność. Wskazanie to potwierdziła w 1937 roku Kongregacja Kościołów Wschodnich.

Po II wojnie światowej w miejsce kalendarza juliańskiego w Kościele katolickim obrządku bizantyjsko-słowiańskiego wprowadzony został kalendarz gregoriański.

W diecezji podlaskiej pierwsze parafie unickie powstały w 1924 r. Do 1939 roku na terenie diecezji siedleckiej zorganizował 10 parafii neounickich w: Bublu Pawłowie, Dokudowie, Holi, Kodniu, Kostomłotach, Połoskach, Szóstce, Terespolu, Zabłociu i w Białej Podlaskiej. 

W  tej działalności Pasterz spotkał się z wieloma trudnościami. Konkordat z 10 lutego 1925 r. mówił: „Duchowni i wierni wszelkich obrządków podlegać będą ordynariuszowi miejscowemu według przepisów prawa kanonicznego”. W obronie akcji unijnej wystąpił w liście pasterskim bp Przeździecki. Kapłanów unijnych gromadził corocznie na osobne konferencje, na których pouczał ich, pocieszał w trudnościach i zachęcał do wytrwania. W uznaniu kompetencji bp. H. Przeździeckiego w sprawach wschodnich, Ojciec Święty Pius XI powołał go na konsultora Kongregacji dla Kościoła wschodniego. Niestety, pasterz diecezji podlaskiej zmarł 9 maja 1939 r.
W 1938 roku zdążył jeszcze  złożyć w Rzymie akta w sprawie beatyfikacji Unickich Męczenników Podlaskich.
Podczas swojego pontyfikatu w sumie powołał 66 parafii i poświęcił 106 kościołów obu obrządków. Zmarł 9 maja 1939 roku podczas wizytacji pasterskiej w łacińskiej parafii w Ortelu Królewskim.
(źródła: wikipedia, encyklopedia.naukowy.pl;Grzeszek P., Żył na codzień zjednoczony z Chrystusem, niedziela.pl)

 Nekrolog zamieszczony w piśmie "Oriens" po śmierci biskupa Przeździeckiego
"ŚP. BISKUP HENRYK PRZEŹDZIECKI

Zakończył życie 9 maja br. biskup podlaski, ks. dr Henryk Przeździec k i w wieku lat 66. W Zmarłym odszedł opiekun i obrońca akcji unijnej na Kresach wschodnich, życzliwy zwolennik wschodniego katolickiego obrządku.
Chociaż urodzony w Warszawie, we wczesnym dzieciństwie zetknął się na wsi podlaskiej z unitami, prześladowanymi za wiarę po kasacie unii w r. 1875. Pozostały mu też na całe życie uczucia czci dla owych bohaterów wiary i sympatie dla tego obrządku, w którym w takiej wierności Kościołowi wychowali się. Zrządzeniem Opatrzności ks. Henrykowi Przeździeckiemu po działalności na licznych innych stanowiskach — profesora seminarium, proboszcza i dziekana w Łodzi, po pracach w Radzie Stanu odradzającej się Polski, przypadło w udziale, w Ojczyźnie wskrzeszonej, wziąć w ręce pastorał tej właśnie — wskrzeszonej również po 50 latach — diecezji podlaskiej i urządzić ją do nowego życia.
Zasługi biskupa Przeździeckiego dla diecezji są rozmaite i ogromne — dość wspomnieć urządzenie kapituły, seminarium wyższego w Janowie i niższego w Siedlcach, pomnożenie znaczne liczby parafij, ustawiczne wizytacje, gorące listy pasterskie. Na tym miejscu należy podkreślić szczególnie jego zasługi około wskrzeszenia obrządku unickiego. W tej diecezji czuł się następcą nie tylko dzielnych biskupów łacińskich, Gutkowskich i Szymańskich, ale także unickich pasterzy, Szumborskich, Kalińskich, których diecezja uległa rozbiciu i spustoszeniu. Po nad sto tysięcy potomków dawnych unitów powiększyło obecnie stan liczbowy katolików łacińskich, pozostało jednak parę dziesiątków tysięcy takichże potomków w prawosławiu, w które wciągnięci zostali ich dziadowie. Ułatwić im powrót do wiary ojców było szczególną troską nowego Pasterza Podlasia. To też, gdy z pośród nich zgłaszać się poczęli grupami potomkowie unitów, pragnący powrócić do Kościoła, ale z zachowaniem swego obrządku, ks. biskup Przeździecki uważał za swój święty pasterski obowiązek uwzględnić ich pragnienia. W r. 1923 opracował plan wskrzeszania dawnych parafij unickich pod jurysdykcją biskupa łacińskiego. Plan został w Rzymie zatwierdzony i na inne diecezje kresowe rozszerzony. W diecezii podlaskiej pierwsze parafie unickie powstały w r. 1924, w następnych latach liczba ich wzrosła do dziewięciu.
W tej działalności zmarły Pasterz doznał niejednej przykrości. Zawiedli jego zaufanie niektórzy księża, przyjęci do unii z prawosławia; akcja unijna spotkała się także z trudnościami z tej strony, z której wolno jej było oczekiwać życzliwości i pomocy. Ks. biskup Przeździecki nie dał się zrazić tym trudnościom. W obronie akcji unijnej wystąpił z osobnym obszernym pasterskim listem; kapłanów unickich gromadził co rocznie na osobne konferencje, na których pouczał ich, pocieszał w trudnościach, zachęcał do wytrwania.
W uznaniu kompetencji biskupa Przeździeckiego w sprawach wschodnich, Ojciec św. Pius XI powołał go na konsultora św. Kongregacji dla Kościoła wschodniego. Do grobu odprowadzili zmarłego Pasterza z żalem wierni dwóch obrządków katolickich. Ta zgoda znalazła swój wyraz w nabożeństwach pogrzebowych, odprawianych w obu tych obrządkach."

Biskup Piotr Szelążek twórca Papieskiego Wschodniego Seminarium Duchownego w Dubnie

Adolf Piotr Szelążek (ur. 1 sierpnia 1865 w Stoczku Łukowskim  w diecezji siedleckiej, zm. 9 lutego 1950 w Zamku Bierzgłowskim) – polski biskup rzymskokatolicki, biskup pomocniczy płocki w latach 1918–1925, biskup diecezjalny łucki w latach 1926–1950.Był synem Stanisława i Eleonory z Dobraczyńskich. Ukończył gimnazjum w Siedlcach i seminarium duchowne w Płocku, studiował na Akademii Duchownej w Petersburgu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1888 w Płocku. Był profesorem seminarium duchownego w Płocku (w latach 1893–1918) i Petersburgu. W Płocku pracował także przy konsystorzu. Był członkiem kapituły katedralnej, prezesem Towarzystwa Dobroczynności, rektorem seminarium.
29 lipca 1918 został mianowany biskupem pomocniczym diecezji płockiej i biskupem tytularnym Barki. Sakrę biskupią otrzymał 24 listopada 1918. 14 grudnia 1925 został przeniesiony na stolicę biskupią w Łucku. Ingres do katedry odbył 24 lutego 1926. Został mianowany radcą (konsultorem) rzymskiej Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich.


W latach 1918–1924 był radcą w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, następnie naczelnikiem wydziału katolickiego i dyrektorem ad personam. W 1920 brał udział w konferencji pokojowej w Rydze jako ekspert ds. majątkowych Kościoła katolickiego. W 1925 współpracował przy zawieraniu konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską jako przedstawiciel Episkopatu Polski[1].

W r. 1928, ordynariusz założył w Dubnie z kolei Diecezjalne (od r. 1931 Papieskie) Seminarium Wschodnie dla duchownych obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Z racji też swego zaangażowania w akcję neounijną powołany został biskup Szelążek w r. Umieścił je w opuszczonym klasztorze Bernardynów, po I wojnie światowej odzyskanym od prawosławnych. Powstało ono w 1928 r. lecz różne trudności sprawiły, że istniało krótko. Od czerwca 1929 r. aż do lata 1931 r. seminarium było nieczynne, istniejąc jedynie formalnie. Odbyła się wtedy wizytacja placówek unickich przez bp. Mikołaja Czarneckiego, redemptorystę, który zwrócił się do Ojca Świętego Piusa XI o wznowienie Seminarium Wschodniego. W Rzymie zatwierdzono program nauki i prowadzenie Seminarium Papieskiego powierzono Jezuitom wschodniego obrządku. Seminarium w Dubnie hojnie wspomagała Stolica Apostolska. Wielu alumnów utrzymywali biskupi diecezjalni. Alumni seminarium prowadzili własne pismo Druh, którego redaktorem był o. Jan Hartmaniuk. Było ono powielane, a artykuły pisano po polsku, rosyjsku, białorusku, ukraińsku, francusku i po łacinie. Alumn St. Czub wykazywał zdolności pisarskie, opracowując tematy ascetyczne i duszpasterskie. W 1934 r. powstało wśród kleryków Towarzystwo im. Św. Jozafata. Jego celem było m.in. przygotowanie się do przyszłej pracy misyjnej, organizacyjnej i prasowej, a także popularyzowanie wśród szerszych warstw społecznych idei misyjnej i urabianie braterskiego współżycia wśród członków różnych narodowości celem ułatwienia pracy unijnej. Alumni przygotowywali akademie i referaty oraz wystawy unijne. Kuratorem Towarzystwa im. Św. Jozafata był profesor o. Santiago Morillo, jezuita. Zarząd składał się z siedmiu członków: prezesem był alumn Gabrusewicz, sekretarzem - alumn Łehkyj, do członków zaliczał się również alumn Stanisław Czub.


W seminarium był chór, który uświetniał swymi występami wszystkie uroczystości religijne. W listopadowym kalendarzyku Seminarium Papieskiego w Dubnie na rok szkolny 1935/36 zapisano skład zespołu profesorskiego uczelni wschodniego obrządku i wykaz jej wychowanków. Na czele seminarium stał o. Antoni Dąbrowski - rektor i ks. dr Józef Buraczewski - wicerektor. Ponadto profesorami byli: o. Jakub Morillo, o. Antoni Niemancewicz, o. Feliks Rosemann, o. Józef Warszawski, o. Marceli Wysokiński, ks. dr Mieczysław Leszczyński. Alumnów w 1936 r. było 40. Wiosną 1939 r. Seminarium Papieskie w Dubnie otrzymało nowy statut, zatwierdzony przez Kongregację dla Kościoła Wschodniego. Otrzymało ono oficjalną nazwę „Papieskie Międzydiecezjalne Seminarium Wschodnie w Dubnie”, a było własnością pięciu diecezji, dlatego opieka i troska o powołania należała do tych biskupów. Bezpośredni zarząd przynależał do Jezuitów. Alumni przed rozpoczęciem teologii musieli być inkardynowani do jednej z diecezji, których parafie obrządku wschodniego obsługiwało seminarium. 


Przełomową i tragiczną cezurę w posłudze pasterskiej Adolfa Piotra Szelążka stanowi wybuch II wojny światowej. Po wkroczeniu dnia 17 IX 1939 w granice toczącej walkę z najeźdźcę niemieckim Polski wojsk sowieckich i zajęciu przez nie również Łucka, tamtejszy ordynariusz pozbawiony został swobody sprawowania swego urzędu, jak też eksmitowany z zajmowanej dotychczas rezydencji. Zamieszkać musiał w niedużym mieszkaniu, narażony na niewygody fizyczne i stale odtąd szykanowany. Zamknięte  zostały przez Sowietów seminaria w Łucku i Dubnie, formalnej likwidacji uległy też wszystkie istniejące na obszarze diecezji zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie.


Latem 1944 (już po zajęciu Wołynia przez Armię Czerwoną) mianował administratorów apostolskich dla dawnych diecezji kamienieckiej i żytomierskiej, którzy wraz z kilkoma jeszcze kapłanami rozpoczęli prace duszpasterską, korzystając z kościołów otwartych podczas niemieckiej okupacji Ukrainy sowieckiej.
Sytuacja ta nie trwała długo. Już w styczniu 1945 po przesunięciu frontu na Zachód został aresztowany przez NKWD. Oprócz niego aresztowani zostali księża kapituły łuckiej (w tym Władysław Bukowiński) i księża pracujący w Żytomierzu – Bronisław Drzepecki i Stanisław Szczypta. Wszyscy zostali oskarżeni o szpiegostwo na rzecz Watykanu. Szelążek był więziony w Kijowie. Po wojnie w 1946 został deportowany z diecezji w granice Polski, ostatnie lata życia spędził w Bierzgłowie koło Torunia. Pochowany został w kościele św. Jakuba w Toruniu.


Czynione są starania, by rozpocząć jego proces beatyfikacyjny.

Piotr Franciszek Buczysz MiC
- niedoszły zwierzchnik

Piotr Franciszek Buczys MIC, właściwie Franciszek Buczys (lit. Petras Pranciškus Būčys) (ur. 20 sierpnia 1872 w Szyłgale, zm. 25 października 1951 w Rzymie) – litewski duchowny katolicki, biskup tytularny Olympus, przełożony generalny Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w latach 1927-1933 i 1939-1951Urodzony we wsi Szyłgale jako Franciszek Buczys. Kształcił się w gimnazjum w Mariampolu, następnie w seminarium duchownym w Sejnach, na Akademii Duchownej w Petersburgu i na Uniwersytecie we Fryburgu. W 1899 r. otrzymał święcenia kapłańskie w obrządku łacińskim. Pracował jako wykładowca apologetyki na Akademii Duchownej w Sankt Petersburgu. W 1907 r. został kierownikiem katedry socjologii na macierzystej uczelni.

W 1908 r. wraz z Jerzym Matulewiczem był jednym z inspiratorów odrodzenia zakonu marianów. 29 sierpnia 1909 r. w Warszawie w obecności Wincentego Sękowskiego i Kazimierza Ruszkiewicza został potajemnie przyjęty do nowicjatu Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. 15 września 1910 r. złożył śluby zakonne.

Od 1915 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych Ameryki gdzie zorganizował struktury zakonu marianów i prowadził pracę duszpasterską wśród amerykańskiej diaspory litewskiej. Był pierwszym redaktorem gazety Draugas – najbardziej poczytnego i o największym nakładzie dziennika litewskiego w USA.

W 1920 r. powrócił na Litwę. Włączył się w życie społeczne nowo powstałej Republiki Litewskiej. Uczestniczył w organizacji szkolnictwa wyższego tego państwa. Był współtwórcą, profesorem teologii i rektorem Uniwersytetu Litewskiego. Równocześnie pełnił obowiązki przełożonego domu zakonnego marianów w Kownie.


W 1927 r. został wybrany na przełożonego generalnego Zgromadzenia Księży Marianów.


Osiadł w Rzymie. Tam papież Pius XI powołał go na stanowisko konsultora Kongregacji Kościołów Wschodnich oraz Papieskiej Komisji dla Rosji. Związane to było z rozpoczęciem przez marianów misji greckokatolickiej w Mandżurii oraz rozwojem ruchu neounickiego w Polsce.


W 1930 r. na życzenie papieża przeszedł na obrządek bizantyjski. Przyjął imię zakonne Piotr. W tym samym roku został nominowany biskupem tytularnym Olympus i ordynariuszem katolików obrządku bizantyjsko-słowiańskiego. Z powodu sprzeciwu rządu polskiego na prowadzenie działalności na terenie Rzeczypospolitej Polskiej funkcji tej jednak faktycznie nigdy nie objął. Od 1930 r. sprawował jedynie obowiązki wizytatora apostolskiego dla wiernych Rosyjskiego Kościoła Greckokatolickiego.


W 1939 r. został ponownie wybrany generałem zakonu marianów. Funkcję tą sprawował do śmierci.

Błogosławiony Biskup Mikołaj Czarnecki - pierwszy zwierzchnik Neounii, męczennik za jedność i wiarę

Mikołaj Czarnecki urodził się 14 grudnia 1884 roku, we wsi Semakivka na Zachodniej Ukrainie, w licznej i pobożnej chłopskiej rodzinie. Mikołaj jest pierwszym z 9–ciorga dzieci.
 

Podstawową formację otrzymuje we wsi Tovmach; później wstępuje do Kolegium św. Mikołaja w Stanisławowie (obecnie Ivano-Frankivsk).

W bardzo wczesnym wieku odkrywa w sobie powołanie do kapłaństwa. Pragnienie bycia kapłanem wyraża już jako dziecko. W roku 1903 biskup Grzegorz Chomyszyn wysyła go na studia do Rzymu. 2 października 1909 roku, podczas krótkiego pobytu na Ukrainie, Czarnecki zostaje wyświęcony na kapłana. O. Mikołaj ponownie wraca do Rzymu, aby kontynuować swoje studia, które kończy zdobyciem doktoratu z teologii.

W roku 1910 Czarnecki zostaje profesorem filozofii i teologii dogmatycznej w seminarium w Stanisławowie. Jest też ojcem duchownym seminarium. Jednak w głębi swego serca pragnie życia konsekrowanego. W październiku 1919 roku wstępuje więc do nowicjatu w Zboiskach k/Lwowa i 16 października 1920 roku składa śluby zakonne jako Redemptorysta.

W roku 1926, Redemptoryści z Prowincji Lwowskiej, pobudzeni wielkim pragnieniem pracy nad pojednaniem chrześcijan i nad ożywieniem wiary opuszczonego ludu, zakładają Centrum Misyjne w Kownie, na Wołyniu. Ponieważ Czarnecki jest zapalonym misjonarzem, zostaje przeznaczony do tego Centrum. Bardzo szybko zyskuje wielki szacunek u miejscowej ludności, a nawet u prawosławnego duchowieństwa. Ojciec Mikołaj otwiera klasztor i kościół w Kownie i bardzo stara się o zachowanie czystości liturgicznej wschodniego rytu. W roku 1931 Papież Pius XI dowiaduje się o niezwykłym dziele ojca Czarneckiego i mianuje go biskupem tytularnym Lebedi oraz Wizytatorem Apostolskim na Wołyniu i Podlasiu. Przez 14 lat tereny te staną się polem apostolskiej pracy Czarneckiego, najpierw jako misjonarza, a następnie jako biskupa.

Jako pierwszy biskup wśród ukraińskich Redemptorystów, Czarnecki jest prześladowany od początku swojej apostolskiej działalności. Podczas okupacji sowieckiej na Ukrainie Zachodniej, w 1939 roku, Redemptoryści zostali zmuszeni do opuszczenia Wołynia. Biskup Czarnecki przenosi się więc do Lwowa, do klasztoru Redemptorystów, przy ulicy Zyblykevycha (obecnie Ivana Franka).

Po ponownym otwarciu Akademii Teologicznej we Lwowie w roku 1941 biskup Mikołaj podejmuje nauczanie filozofii, psychologii i teologii moralnej na tej Akademii. Jego wynikające z mocnej i niewzruszonej wiary opanowanie i duch posłuszeństwa i modlitwy stanowią dla studentów mocną podstawę, by go uważać za świętego człowieka. Biskup Mikołaj Czarnecki jest dla nich przykładem zakonnika i osoby cnotliwej.

W roku 1944 Armia Sowiecka po raz drugi wdarła się do Galicji. Jest to początek dni pełnych goryczy dla biskupa Czarneckiego. 11 kwietnia 1945 roku zostaje aresztowany przez sowiecką tajną policję i osadzony w więzieniu przy ulicy Lońskiego. Wycierpiał tam wiele: trwające całe noce przesłuchania, okrutne pobicie i różne inne tortury. Później przewieziono go do Kijowa, gdzie zadawane mu są cierpienia przez następny rok, w tym czasie też zostaje postawiony pod sąd, który skazuje go na 10 lat więzienia pod zarzutem, że jest „szpiegiem Watykanu”. W więzieniu przebywa początkowo razem z Arcybiskupem Mariinska, Józefem Slipym (Yosyf Slipyi), w regionie Kemeroc (Syberia), a później jeszcze w innych więzieniach.

Według wiarygodnych źródeł, podczas swojego uwięzienia (od jego zatrzymania we Lwowie, w kwietniu 1945, aż do uwolnienia w roku 1956) biskup Czarnecki w sumie przez 600 godzin jest przesłuchiwany i torturowany i przebywa w 30 różnych więzieniach i obozach pracy. Pomimo tych wszystkich cierpień biskup potrafił zawsze znaleźć słowa pociechy dla swoich więziennych kolegów. Umacniał ich duchowo i znał wszystkich po imieniu. Nic więc dziwnego, że biskup Czarnecki był tak popularny wśród więźniów: był dla nich jedynym źródłem pociechy w tym czasie.

Ostatnie lata swego uwięzienia, biskup Czarnecki spędza w szpitalu więziennym w Mordovia. W roku 1956 stan jego zdrowia pogarsza się do tego stopnia, że lekarze nie widzą już nadziei na dalsze życie. Postarano się już dla biskupa o pośmiertne, więzienne ubranie. Widząc jego ciężką sytuację i aby uniknąć odpowiedzialności za spowodowanie śmierci biskupa, administracja więzienna postanawia go uwolnić i wysłać do Lwowa. Po powrocie do Lwowa w roku 1956 i po zapadnięciu na zapalenie wątroby, oraz z powodu wielu innych chorób, biskup Mikołaj Czarnecki natychmiast został odwieziony do szpitala. Wszyscy myśleli, że lada chwila umrze. Ale plany Boże były inne. Bóg decyduje przedłużyć życie człowieka wiary, którego praca jest tak bardzo potrzebna Kościołowi na Ukrainie. Biskup zdrowieje i zostaje przeniesiony do mieszkania przy ulicy Veczirnia nr 7, gdzie przebywa wraz z Bratem Klemensem, C.Ss.R. Biskup Czarnecki kontynuuje tam swój apostolat poprzez spokojne znoszenie cierpień i modlitwę. Większą część swojego czasu poświęca czytanie i modlitwę. Ci, którzy go wtedy odwiedzali twierdzą, że często widzieli go w ekstazie. W czasie swego pobytu we Lwowie, biskup Czarnecki wiernie realizuje posłannictwo Dobrego Pasterza i podtrzymuje na duchu swoich współbraci, przygotowuje też kandydatów do kapłaństwa i udziela święceń ponad dziesięciu diakonom.

Niestety, „cudowne” wyzdrowienie biskupa Czarneckiego nie trwa długo. 2 kwietnia 1959 roku biskup umiera w opinii świętości. Ostatnie jego słowa to wołanie do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Pogrzeb biskupa odbywa się 4 kwietnia 1959 roku. W archiwum Prowincji Yorkton (Kanada) jest opis jego pogrzebu, który kończy się słowami: „Wszyscy wierzymy, że nadejdzie dzień jego kanonizacji, ponieważ był naprawdę świętym biskupem”.

Wszyscy, którzy znali biskupa Mikołaja Czarneckiego jednomyślnie dają świadectwo o jego świętości. Nie ma nic zaskakującego w tym, że wkrótce po jego śmierci wielu ludzi zwracało się do niego z prośbami. Stając przy grobie biskupa na cmentarzu łyczakowskim, ma się wrażenie, że był on świętym i że wstawia się za nami do Boga. Wielu ludzi odwiedza grób biskupa Czarneckiego, aby się jemu polecić i prosić o wstawiennictwo oraz modlić się do niego w różnych intencjach. Pewna kobieta, której amputowano rękę, bierze ziemię z grobu biskupa i łączy odjętą część ręki z pozostawionym kikutem i zostaje uzdrowiona. Od tego czasu ludzie często biorą ziemię z jego grobu jako lekarstwo przeciw różnym chorobom.

Dowiadując się o świadectwach potwierdzających cnotliwe życie biskupa Czarneckiego, a przede wszystkim o jego męstwie, odwadze i wierności Kościołowi Chrystusowemu w okresie prześladowań, rozpoczęto w roku 1960 proces jego beatyfikacji, który zostaje zakończony 2 marca na szczeblu Eparchii i sprawa zostaje przesłana do Stolicy Apostolskiej. 6 kwietnia 2001 roku Komisja Teologiczna uznaje męczeństwo biskupa Czarneckiego. 23 kwietnia męczeństwo jego jest badane przez zgromadzenie Kardynałów, a 24 kwietnia 2001 roku Ojciec Święty Jan Paweł II podpisuje dekret beatyfikacyjny biskupa Mikołaja Czarneckiego, jako błogosławionego męczennika za wiarę chrześcijańską.

Rzeczyswistość Kościelna Neounii w międzywojniu i po wojnie

Powstanie obrządku neounickiego związane było z próbą odnowienia na terenach dawnego zaboru rosyjskiego Kościoła unickiego, zlikwidowanego przez władze carskie na tzw. ziemiach zabranych w 1839 roku (synod połocki), a naPodlasiu i Chełmszczyźnie w 1875 (likwidacja unickiej diecezji chełmskiej).


Drugim ważnym powodem jego rozwoju była misja katolicka w Rosji, na Polesiu, Dalekim Wschodzie oraz w Mandżurii, której celem było przejęcie do unii z Rzymem wiernych Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, pozbawionych kapłanów po I wojnie światowej, oraz istnienie od początku XX wieku rosyjskich wspólnot religijnych rytu bizantyjskiego sympatyzujących z katolicyzmem.

Podstawą prawno-kanoniczną tych poczynań była instrukcja papieża Piusa X dla misjonarzy i katechetów Nic nie dodawać, nic nie ujmować, nic nie zmieniać (łac. Nec plus, nec minus, nec alitur), która oznaczała, że rosyjscykonwertyci z prawosławia powinni posługiwać się rytem bizantyjskim synodalnym ukształtowanym w Cesarstwie Rosyjskim pod wpływem XVIII-wiecznych dekretów Świętego Synodu Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i nie wolno ich zmuszać do wyboru między obrządkiem łacińskim, a obrządkiem bizantyjsko-ukraińskim.

Kościół katolicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego powstał w Polsce w latach dwudziestych XX wieku w konsekwencji wzmożonego zainteresowania wschodem Europy, jakie dało się zauważyć w Kościele katolickim po I wojnie światowej. Zwolennikiem i organizatorem tej wspólnoty w Rzeczypospolitej Polskiej był ordynariusz siedlecki Henryk Przeździecki, który wykorzystał stanowisko Stolicy Apostolskiej w sprawie nawracania prawosławnych na katolicyzm i otrzymał na ten cel w 1923 od papieża Piusa XI instrukcję Zelum Amplitudinis. Na jej podstawie biskup podlaski sprawował władzę jurysdykcyjną nad nowym obrządkiem i jego duchownymi. On też w 1924 sprowadził do Polski zakonjezuitów obrządku wschodniego, których osiedlił w Albertynie koło Słonima. Tam została erygowana pierwsza parafia neounicka. Z czasem podobne pełnomocnictwa uzyskali także inni biskupi kresowi – wileński, piński, łucki i lubelski. Oni też w swoich diecezjach zaczęli organizować ośrodki neounii.
W momencie rozpoczęcia akcji neounijnej propagujący ją biskupi liczyli na powrót do katolicyzmu byłych wyznawców obrządku unickiego na Podlasiu i Chełmszczyźnie, którzy zostali zmuszeni przez carat do przejścia na prawosławie. W dwudziestoleciu międzywojennym pamięć o tych wydarzeniach była nadal żywa, istniało też wiele cerkwi należących dawniej do unitów razem z całych ich pierwotnym wyposażeniem. Nadzieje na sukces akcji zwiększała jeszcze wewnętrzna słabość Kościoła prawosławnego na terenie Polski.

W latach dwudziestych część wiernych 10 parafii prawosławnych na Podlasiu zdecydowała się odnowić unię z Kościołem katolickim. Z uwagi jednak na to, że parafie te w swojej liturgii używały obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, a nie jak reszta grekokatolików w Polsce rytu bizantyjsko-ukraińskiego postanowiono, że nowe wyznanie pozostanie przy swoich dotychczasowych tradycjach. Duże znaczenie dla przyjęcia takiego rozwiązania odegrała niechęć, jaką darzono Kościół greckokatolicki w pewnych kręgach duchowieństwa rzymskokatolickiego oraz władz polskich. Widziano bowiem w nowym wyznaniu możliwość ukrainizacji neounitów, czego starano się, z powodów politycznych, za wszelką cenę uniknąć. Tym samym neounici nie weszli w skład Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, a opiekę nad nimi przejął Kościół rzymskokatolicki.
Pod koniec 1927 było już 14 parafii obsługiwanych przez 28 księży i skupiających ok. 20 000 wiernych. Do 1939 powstało 47 parafii. Kler neounicki liczył: 1 biskupa, 39 księży i 31 zakonników. Od 1927 jezuici albertyńscy dzięki pomocy ordynariusza łuckiego, Adolfa Szelążka prowadzili seminarium duchowne, które w 1932 roku przekształcono w Papieskie Seminarium Wschodnie z siedzibą w Dubnie (do 1939 wykształciło ono 21 kapłanów. Podobną instytucją w diecezji podlaskiej była sekcja unijna w Seminarium Duchownym w Janowie Podlaskim. Istniało też seminarium neounickie w Wilnie. Powstały nowe odłamy męskich zakonów katolickich, które posługiwały się rytem wschodniosłowiańskim. Byli to: jezuici, studyci, bazylianie, redemptoryści, kapucyni i oblaci. Utworzono także żeńskie zgromadzenia zakonne dla neounitów.


Początkowo kler neounicki stanowili księża konwertyci, którzy przeszli z prawosławia na katolicyzm. Z czasem zaczęło jednak przybywać duchownych katolickich wyświęconych dla nowego rytu, co miało związek z wytycznymi z Kongregacji dla Kościoła Wschodniego, nakazującej ostrożność w stosunku do nowoprzyjmowanych byłych duchownych prawosławnych. W 1930 roku obrządek bizantyjsko-słowiański uzyskał własnego biskupa. Z woli Stolicy Apostolskiej został nim generał zgromadzenia marianów, Piotr Buczys. Nie uzyskał on jednak jurysdykcji nad neounią w Polsce, gdyż rząd nie wyraził zgody na utworzenie takiego Kościoła katolickiego. Jako podstawę podano niewyszczególnienie wyznania w Konkordacie. Innym powodem była niechęć władz polskich dla szerzenia się neounii, postrzeganej jako instytucja działająca na korzyść ruchu narodowego Białorusinów i Ukraińców[6]. Stolica Apostolska wyznaczyła w związku z tym wikariusza apostolskiego i mianowała nim redemptorystę obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, Mikołaja Czarneckiego.


Poważnym utrudnieniem dla akcji neounii był również niejednoznaczny stosunek do niej wśród biskupów rzymskokatolickich: wielu z nich uważało za sensowną i trwałą jedynie konwersję wiernych na obrządek łaciński. Z kolei wielu misjonarzy, pragnąc zwiększyć ilość przyjmujących neounię, posługiwała się w swojej pracy określeniami typu katolicki Kościół prawosławny i zacierała wszelkie różnice między obydwiema organizacjami kościelnymi. W dużej mierze zawiodły oczekiwania na masowe powroty byłych unitów i ich potomków do katolicyzmu: wielu z nich, niezależnie od okoliczności przyjęcia prawosławia, uważało się za zakorzenionych w tej wierze. Nowy obrządek stał się kilkakrotnie przyczyną konfliktów związanych z własnością konkretnych obiektów sakralnych: cerkwi, cmentarzy, budynków parafialnych czy dzwonnic. Zatargi takie miały miejsce we wsiach: Cechów, Dubeczno, Humaniszcze,Gubcze, Jeziory, Kuraszew, Starokornin, Ołpień, Zabłocie i Kostomłoty.
W okresie II wojny światowej władze III Rzeszy i Związku Radzieckiego rozpoczęły likwidację struktur Kościoła katolickiego rytu bizantyjsko-słowiańskiego na ziemiach polskich. Na terenach włączonych do Generalnego Gubernatorstwa i okupowanych przez armię niemiecką wierni byli traktowani jako prawosławni i włączani administracyjnie wraz z parafiami do Cerkwi prawosławnej. Na terenach podporządkowanych administracji radzieckiej metropolita halicko-lwowski Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, Andrzej Szeptycki próbował utworzyć podporządkowany sobie egzarchat. Upadł on jednak wraz ze śmiercią księdza Antoniego Niemancewicza.


Po II wojnie światowej i zmianie granic parafie neounickie na terenie ZSRR zostały oficjalnie skasowane. Dla diaspory białoruskiej utworzono w 1960 roku wikariat, którego wizytatorem apostolskim mianowano generała zakonu marianów, biskupa Czesława Sipowicza. Z parafii, które znalazły się w granicach Polski po 1945 przetrwały tylko cztery: w Kostomłotach, w Kodniu, w Połoskach i w Pawłowie Starym. Oprócz jednej w Kostomłotach, gdzie miejscowy proboszcz Aleksander Przyłucki postanowił pozostać przy tradycji rytu bizantyjsko-słowiańskiego i nie wprowadził liturgii łacińskiej reszta przestała istnieć do lat sześćdziesiątych XX wieku. Od 1957 opiekę biskupią nad tą niewielką wspólnotą w Polsce sprawował jako ordynariusz warszawski kardynał Stefan Wyszyński, a po nim kardynał Józef Glemp.


W latach 80. XX wieku podjęta została próba odrodzenia na ziemiach polskich katolickiego życia klasztornego w obrządku bizantyjsko-słowiańskim. Przy aprobacie Prymasa Polski, Józefa Glempa, przybyli z USA dwaj mnisi greckokatoliccy podlegający jurysdykcji biskupa diaspory białoruskiej, Włodzimierza Tarasewicza, którzy osiedlili się w Ujkowicach pod Przemyślem. Z powodu konfliktu z miejscową społecznością oraz ordynariuszem przemyskim,Ignacym Tokarczukiem zakonnicy ci w 1994 roku odeszli jednak z Kościoła katolickiego i założony przez siebie monaster św. św. Cyryla i Metodego oddali pod jurysdykcję Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.


Poza tym w 1985 przy parafii neounickiej w Kostomłotach powstał dom zakonny żeńskiego zgromadzenia Małych Sióstr Jezusa oraz w latach 1998-2007 działał dom zakonny marianów obrządku wschodniego, którego przełożonym byłarchimandryta Roman Piętka.

Obecnie w Polsce w obrządku neounickim jest ochrzczonych około 300 wiernych. Liturgię w rycie bizantyjsko-słowiańskim przeważnie sprawują kapłani birytualiści – jednym z nich jest obecny proboszcz w Kostomłotach, ksiądz Zbigniew Nikoniuk.
Kościół neounicki w Polsce posiada jedną parafię, licząca około 140 wiernych, która znajduje się w miejscowości Kostomłoty. Od 2007 opiekę biskupią nad parafią Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w Kostomłotach sprawuje jako delegat apostolski, biskup siedlecki Zbigniew Kiernikowski

Archidiecezja wileńska (parafia rok erygowania): Albertyn 1925, Byteń 1937, Fasty 1937, Synkowicze 1925, Świsłocz 1936, Wilno 1937, Żelwiany 1937

Diecezja pińska (parafia rok erygowania): Bobrowicze 1932, Delatycze 1925, Horodno 1927, Kołki 1938, Kuraszewo 1925, Lubieszów 1935, Ołpień 1926, Pińsk 1936, Stołpce 1937, Torokanie 1932, Zburaż 1932
.
Diecezja podlaska (dziś: siedlecka) (parafia rok erygowania): Biała Podlaska 1939, Bubel Stary 1925, Dokudów 1928, Hola 1925, Kijowiec 1925, Kodeń 1932, Kostomłoty 1927, Kośna 1936, Połoski 1925, Szostka 1931, Terespol 1926, Zabłocie 1926

Diecezja łucka (parafia rok erygowania): Cechów 1928, Dubieczno 1927, Gaje Lewiatyńskie 1937, Humniszcze, Kowel 1929, Kraska, Kuskowice Wielkie 1937, Łuck 1937, Miatyń 1937, Równe, Tutowce 1937, Zastawne, Żabcze 1928

Diecezja lubelska (parafia rok erygowania): Grabowiec 1937, Hołubie 1937, Horodło 1937, Pawłów

Zwierzchnicy Kościoła neounickiego w Polsce

W okresie międzywojennym Kościół katolicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w Polsce z uwagi na nieprzychylne stanowisko rządu polskiego wobec neounii pozbawiony był jurysdykcji nad własnymi wiernymi. Rzeczywistą i całkowitą jurysdykcję nad nimi sprawowali biskupi ordynariusze diecezji rzymskokatolickich: łuckiej, pińskiej, siedleckiej, wileńskiej i lubelskiej[18].


W 1930 powołany został przez Stolicę Apostolską urząd ordynariusza dla katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, który objął generał zakonu marianów, biskup Piotr Buczys. Sprzeciw rządu polskiego dla tej nominacji spowodował, że biskup obrządku nie miał realnej jurysdykcji w Polsce i opiekował się faktycznie tylko Rosyjskim Kościołem Greckokatolickim.
W związku z zaistniałą sytuacją papież Pius XI powołał w 1931 w Polsce wizytatora apostolskiego dla wiernych katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w rzymskokatolickich diecezjach: łuckiej, pińskiej, podlaskiej, wileńskiej i lubelskiej. Został nim kapłan obrządku bizantyjsko-ukraińskiego i zakonnik ze zgromadzenia redemptorystów, biskup Mikołaj Czarnecki.


Po II wojnie światowej kompetencje biskupów diecezjalnych wobec neounitów na terenie Polski przejął delegat apostolski, którym w latach 1946-1964 był każdorazowo Prymas Polski. W 1964 r. Stolica Apostolska powołała na terenie Polski ordynariat dla wiernych katolickich obrządków wschodnich. Ordynariuszami katolickiego obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w Polsce w latach 1964-2007 byli rzymskokatoliccy arcybiskupi metropolici warszawscy. W 2007 po przejściu na emeryturę Józefa Glempa, Stolica Apostolska nie mianowała nowego ordynariusza dla neounitów[19]. W to miejsce wprowadzono stanowisko delegata apostolskiego ds. parafii greckokatolickiej w Kostomłotach. Objął je ordynariusz siedlecki, Zbigniew Kiernikowski.

Misja wschodnia jezuitów w Albertynie k/Słonimia

Niemożliwe jest zrozumienie historii neounii, której częścią stało się Polesie, bez historii misji albertyńskiej. Działalność misji wschodniej ojców jezuitów, która istniała w latach 1924-43 w Albertynie koło Słonimia jest mocno związana z Polesiem.

Na Polesiu jezuici obrządku wschodniego rozpoczynali swoją działalność, a Polesie stało się również terenem ich wypraw misyjnych. W roku 1923 biskup podlaski Henryk Przezdziecki zwrócił się do generała jezuitów Ledóchowskiego z prośbą o pomoc w prowadzeniu akcji unijnej, którą właśnie rozpoczął. Ledóchowski podjął decyzję o utworzeniu gałęzi wschodniej zakonu, tym bardziej, że jeden z ojców jezuitów już przyjął obrządek bizantyńsko - słowiański i pracował wśród Rosjan, którzy po rewolucji październikowej znaleźli się w Europie Zachodniej.

Pierwszym punktem pracy jezuitów obrządku wschodniego stały się okolice Włodawy, gdzie wśród ludności prawosławnej pojawiły się sympatie do Unii. Latem roku 1924 dwaj ojcowie, Francuz Bazyli Bourgeois i Polak Michał Malinowski, rozpoczęli swoją pracę misyjną. Dzięki ich staraniom we wsi Hola powstała pierwsza parafia neo-unicka. Po krуtkim jednak czasie ojcowie i ich władze zakonne przekonali się, iż dla prowadzenia skutecznej działalności unijnej jezuici potrzebują odrębnego klasztoru dla obrządku wschodniego. Właśnie wtedy hrabia Pusłowski zdecydował się powołać jakąś fundację dla jezuitów, rozpoczynających swoją pracę w byłym zaborze rosyjskim. Dowiedziawszy się o potrzebach zakonu, ofiarował na klasztor wschodni piętrowy dom na przedmieściu Słonimia Albertynie. W domu tym przed wojną mieszkali dyrektorzy kilku fabryk, które na ten czas już stały zamknięte.

4 listopada 1924 roku, dwaj ojcowie przenieśli się do budynku nowo utworzonej misji. Jeden z pokoi domu przerobili na kaplicę obrządku wschodniego, w której odprawiał ojciec Bourgeois. Dawna altanka dyrektorów była przerobiona na kaplicę obrządku zachodniego. Tu zbierali się na nabożeństwa miejscowi Polacy. W ten sposób jezuici objęli opieką duszpasterską katolików obrządku łacińskiego. W pierwszym roku istnienia misji tu mieszkali kapłani prawosławni przyjęci do Kościoła katolickiego, przygotowując się do objęcia placówek parafialnych.

Oprócz pracy wśród wiernych w Albertynie, jezuici czynili wyprawy misyjne. Na przykład, ojciec Bourgeois stał się założycielem parafii unickiej w Bobrowiczach koło Telechan. Wiosna roku 1925 mieszkańcy tej wsi poleskiej wypędzili kapłana prawosławnego, który prowadził życie niemoralne, i zwrócili się do katolickiego biskupa pińskiego Zygmunta Łozińskiego z prośbą o przysłanie do nich kapłana unitę. Jesienią tegoż roku ojciec Bourgeois przybył do Bobrowicz, aby zapoznać się z sytuacją. On odprawiał nabożeństwa, głosił kazania i tak spodobał się ludziom, iż prosili go pozostał na stałe. Niestety, przełożony misji w Albertynie nie mógł tego uczynić, ale obiecał poprzeć u biskupa prośbę wiernych o przysłanie kapłana obrządku wschodniego. Niestety, tylko we wrześniu 1926 roku w Bobrowiczach pojawił się proboszcz - Bolesław Poczopko. Ojciec Bazyli Bourgeois przyjeżdżał jeszcze raz do tej parafii 3 stycznia 1926 roku, ochrzcił 8 dzieci i odprawił Świętą Liturgię.
W roku 1925 do misji wschodniej przyłączyło się jeszcze trzech kapłanów - Antoni Dąbrowski, Marceli Wysokiński i Włodzimierz Piątkiewicz. Pierwszy przełożony misji o. Bazyli Bourgeois był przeniesiony do Czechosłowacji, jego następcą został o. Piątkiewicz i pełnił tę funkcję do swojej śmierci w marcu 1933 roku. Ojciec Włodzimierz Piątkiewicz był osobą znaczącą w swoim zakonie. Wykładał teologię dogmatyczną w Krakowie, jako publicysta współpracował z „Przeglądem powszechnym". Przez pewien czas pełnił funkcję prowincjała jezuitów galicyjskich. Jego przejście na obrządek bizantyńsko - słowiański dodało wagi misji wschodniej jezuitów. 24 lipca 1925 roku swoim dekretem biskup wileński Jerzy Matulewicz utworzył kanonicznie w Albertynie parafię obrządku wschodniego. W roku 1926 generał jezuitów erygował w Albertynie odrębny nowicjat obrządku wschodniego.
Warto zauważyć, iż ilość kapłanów, pracujących w misji nie była stała, ponieważ niektórzy byli przenoszeni do innych placówek, a na ich miejsce przychodzili inni.

Liczba zakonników i nowicjuszy w Albertynie czasami dochodziła do trzydziestu.

Do misji wschodniej ojców jezuitów należały również stancje w Wilnie i oddalonych o 18 km od Albertyna Synkowiczach, przy których również istniały parafie obrządku wschodniego. Przy stancji wileńskiej w roku 1934 powstało Małe Seminarium. W roku 1931 ojcowie z Albertyna przyjęli pod swoją opiekę czwartą placówkę - Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie na Wołyniu.

W seminarium tym przygotowywali się do kapłaństwa kandydaci, mający pracować na terenie całej Drugiej Rzeczypospolitej, oprócz Galicji. Misja wschodnia rozpoczęła również wydawanie literatury religijnej i periodyków po białorusku i po rosyjsku, najbardziej znanym z nich jest czasopismo „Da Złuczeńnia!", redagowane przez ojca Antoniego Niemancewicza. W roku 1935 przełożony misji o. Stanisław Rzepka-Laski rozpoczął budowę dwóch świątyń - wschodniej i łacińskiej. Miały one stać obok siebie i symbolizować jedność Kościoła katolickiego i równość obrządków. Budowa była ukończona jesienią roku 1937.

racę duszpasterską w parafii albertyńskiej ojcowie jezuici prowadzili przy pomocy całego szeregu organizacji parafialnych, które tworzyły swoisty system wychowania religijnego. Mężczyźni starsi należeli do tak zwanego Bractwa Parafialnego, a niewiasty-matki do Apostolstwa Modlitwy. Dla starszej młodzieży istniała Gwardia Krzyża dla chłopców, a dla dziewcząt przy Apostolstwie Modlitwy był utworzony związek Sodalicji Mariańskiej. Wreszcie dla dziatwy szkolnej istniała Krucjata Eucharystyczna, która składała się z Kółka św. Teresy (dla dziewcząt) i Kółka Aniołów Stróżów (dla chłopców).

Na przykładzie Bractwa Parafialnego można zobaczyć, w jaki sposób przebiegała praca ojców jezuitów wśród wiernych. Celem bractwa był żywy udział jego członków w życiu parafialnym, apostolstwo słowem i przykładem w środowiskach nieżyczliwie usposobionych do Unii, oraz osobiste wyrobienie w członkach znajomości zasad wiary katolickiej i życia Kościoła. W tym celu członkowie zbierali się co dwa tygodnie, w niedziele, na zebrania, na których po wstępnej krótkiej nauce przewodniczącego ojca wygłaszano przygotowane przez członków bractwa dwa lub trzy referaty. Potem następowała dyskusja, nieraz bardzo ożywiona.

Przyszłych jezuitów obrządku wschodniego wychowywano w duchu rosyjskim, ponieważ przygotowywali się oni do pracy w Rosji albo wśród Rosjan w diasporze. Dla Rosjan jezuici wileńscy wydawali nawet czasopismo „K sojedinieniju". Jezuici w Albertynie jednak szybko zrozumieli, iż język rosyjski jest przeszkodą w pracy wśród miejscowych Białorusinów i zaczęli prowadzić duszpasterstwo również po białorusku. Jeden z ojców jezuitów, Edward Wojtczak, odpowiadając na pytania ankiety, przygotowanej przez kółko misyjne w pińskim seminarium na pytanie o język pracy unijnej odpowiedział krótko: „Język białoruski jest konieczny i wystarczający".

13 września 1929 roku do jezuitów wstąpił 36-letni kapłan Antoni Niemancewicz. Podczas swoich studiów w Petersburgu on aktywnie angażował się w działalność środowiska białoruskiego. W latach 1919-20 był dwukrotnie aresztowany przez władze bolszewickie, ale w lutym 1925 roku w ramach wymiany więźniów politycznych wydalono go do Polski, skąd trafił do Rzymu. W latach 1925-27 studiował w Papieskim Instytucie Wschodnim, który ukończył w 1927 roku ze stopniem doktora teologii. Po wstąpieniu do zakonu jezuitów objął stanowisko proboszcza parafii wschodniej w Albertynie. W swojej pracy duszpasterskiej wśród miejscowej ludności starał się wprowadzać język białoruski. Na przykład, podczas poświęcenia świątyni obrządku wschodniego jesienią roku 1937 biskupa Mikołaja Czarneckiego witano po polsku, po rosyjsku i po białorusku. Podczas uroczystej akademii, która nastąpiła po liturgii, wiersze recytowano w dwóch językach: polskim i białoruskim.

Owocem pracy ojców jezuitów stało się stabilne zwiększenie ilości wiernych w prowadzonych przez nich parafiach. Jerzy Turonek podaje, że do parafii w Albertynie w roku 1927 należało 200 wiernych, w roku 1933 - 509 (liczba podana według czasopisma „Oriens"), a w 1938 - 719 osób. W Synkowiczach ilość wiernych zwiększyła się z 200 w roku 1927 do 1425 w 1938, i tylko w parafii wileńskiej pozostała stabilną - 140 osób.

Likwidacja misji jezuitów rozpoczęła się wraz z wybuchem II wojny światowej. We wrześniu roku 1939, kiedy Niemcy hitlerowskie napadli Polskę, przełożony misji o. Dąbrowski wysłał wszystkich nowicjuszy do własnych rodzin, i zostawił tylko kapłanów, którzy musieli troszczyć się o parafie. Niedługo potem armia czerwona zajęła budynek misji, w którym urządzono koszary wojskowe. Ojcowie zamieszkali w małym domku w ogrodzie misji. Jezuici byli zmuszeni opuścić też świątynię obrządku wschodniego, która była złączona z budynkiem misji, ponieważ żołnierze radzieccy kilkakrotnie robili prowokacje - przeszkadzali w czasie nabożeństw, w nocy włamywali się do cerkwi i niszczyli wyposażenie.

II wojna światowa stworzyła niespodziewanie dla jezuitów wschodnich nowe perspektywy. Metropolita greko-katolicki ze Lwowa Andrij Szeptycki, który za czasów II Rzeczypospolitej miał jurysdykcję tylko w granicach Galicji niespodziewanie otrzymał możliwość objąć swoją opieką pasterską cały Związek Radziecki. On nawet skierował dwóch jezuitów, Waltera Ciszeka i Jerzego do Moskwy do pracy w głębi Rosji, ich misja jednak nie powiodła sięi obaj zostali aresztowani przez NKWD.

9 października 1939 metropolita Szeptycki utworzył na terenach dawnej Rzeczypospolitej cztery egzarchaty (kościelne struktury administracyjne na terenach, na których niemożliwym było utworzenie diecezji), w tym też białoruski, i jego egzarchą mianował jezuitę z Albertyna ojca Antoniego Niemancewicza. Stolica Apostolska uznała tę nominację dopiero 5 stycznia 1942 roku, kiedy okupacja niemiecka zmieniła okupację radziecką. Niemancewicz zwrócił się do Komisariatu Generalnego w Mińsku z prośbą o uznanie jego statusu egzarchy przez władze okupacyjne. 16 marca 1942 roku komisarz generalny Wilhelm Kube uznał struktury Kościoła greko-katolickiego na Białorusi, po czym ojciec Niemancewicz rozpoczął legalną działalność. Siedzibą egzarchatu stał się Albertyn. Działalność egzarchatu trwała niedługo. Latem 1942 roku ojciec Antoni Niemancewicz był aresztowany przez policję niemiecką i zmarł w więzieniu SD 6 stycznia 1943 roku. Jednocześnie była zlikwidowana misja jezuicka w Albertynie, a terroryzowany przez działaczy prawosławnych zastępca egzarchy ojciec Leon Horoszko opuścił Albertyn i przeniósł się do Baranowicz.

Dzisiaj budynek misji jezuickiej w Albertynie, w którym za czasów sowieckich znajdował się internat, stoi pusty i stopniowo rujnuje się. Zbudowana przez jezuitów cerkiew obrządku wschodniego użytkują prawosławni, a w kościele łacińskim pracują ojcowie kapucyni ze Słonimia. Ludność miejscowa pamięta jednak swoich pasterzy. W ostatnie lata historycy Kościoła greko- -katolickiego dowiedzieli się wiele ciekawych faktów z życia misji jezuitów i parafii albertyńskiej, odszukali groby ojców Piątkiewicza i Germaciuka (ten ostatni nie był jezuitą, ale pracował w parafii albertyńskiej w czasach okupacji niemieckiej), pochowanych na cmentarzu w Albertynie. Na pamiątkę pobytu jezuitów obrządku wschodniego greko-katolicy z Grodna postawili w roku 1997 krzyż w Albertynie między cerkwią a kościołem.

Nie tylko ten skromny pomnik i pamięć w sercach ludzkich pozostała po niemal dwóch dziesięcioleciach pracy ojców jezuitów. Plonem ich pracy jest również egzarchat greko-katolicki, który istnieje do dzisiaj. Prawda, po śmierci egzarchy Niemancewicza i do dnia dzisiejszego on wakuje, ale istnienie tej struktury pozwala dzisiaj Białoruskiemu Kościołowi greko- -katolickiemu pozostawać Kościołem sui juris - swojego prawa. Greko-katolicy dzisiaj modlą się o faktyczne odrodzenie egzarchatu, jak również i o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego pierwszego egzarchy ojca Antoniego Niemancewicza.

o. Andrzej Krot Brześć (źródło: echapolesia.pl)

Papieskie Seminarium Wschodnie w Dubnie

Seminarium Duchowne to serce lokalnego Kościoła. Dla młodego Neounickiego Kościoła było nim założone przez bp Szleżka Śeminarium w Dubnie (dzisiejsza Ukraina). Umieścił je w opuszczonym klasztorze Bernardynów, po I wojnie światowej odzyskanym od prawosławnych. Powstało ono w 1928 r. lecz różne trudności sprawiły, że istniało krótko. Od czerwca 1929 r. aż do lata 1931 r. seminarium było nieczynne, istniejąc jedynie formalnie. Odbyła się wtedy wizytacja placówek unickich przez bp. Mikołaja Czarneckiego, redemptorystę, który zwrócił się do Ojca Świętego Piusa XI o wznowienie Seminarium Wschodniego.

W Rzymie zatwierdzono program nauki i prowadzenie Seminarium Papieskiego powierzono Jezuitom wschodniego obrządku. Seminarium w Dubnie hojnie wspomagała Stolica Apostolska. Wielu alumnów utrzymywali biskupi diecezjalni. 

Alumni seminarium prowadzili własne pismo Druh, którego redaktorem był o. Jan Hartmaniuk. Było ono powielane, a artykuły pisano po polsku, rosyjsku, białorusku, ukraińsku, francusku i po łacinie. Alumn St. Czub wykazywał zdolności pisarskie, opracowując tematy ascetyczne i duszpasterskie. W 1934 r. powstało wśród kleryków Towarzystwo im. Św. Jozafata. Jego celem było m.in. przygotowanie się do przyszłej pracy misyjnej, organizacyjnej i prasowej, a także popularyzowanie wśród szerszych warstw społecznych idei misyjnej i urabianie braterskiego współżycia wśród członków różnych narodowości celem ułatwienia pracy unijnej. Alumni przygotowywali akademie i referaty oraz wystawy unijne. Kuratorem Towarzystwa im. Św. Jozafata był profesor o. Santiago Morillo, jezuita. Zarząd składał się z siedmiu członków: prezesem był alumn Gabrusewicz, sekretarzem - alumn Łehkyj, do członków zaliczał się również alumn Stanisław Czub.
W seminarium był chór, który uświetniał swymi występami wszystkie uroczystości religijne. W listopadowym kalendarzyku Seminarium Papieskiego w Dubnie na rok szkolny 1935/36 zapisano skład zespołu profesorskiego uczelni wschodniego obrządku i wykaz jej wychowanków. Na czele seminarium stał o. Antoni Dąbrowski - rektor i ks. dr Józef Buraczewski - wicerektor. Ponadto profesorami byli: o. Jakub Morillo, o. Antoni Niemancewicz, o. Feliks Rosemann, o. Józef Warszawski, o. Marceli Wysokiński, ks. dr Mieczysław Leszczyński. Alumnów w 1936 r. było 40. Wiosną 1939 r. Seminarium Papieskie w Dubnie otrzymało nowy statut, zatwierdzony przez Kongregację dla Kościoła Wschodniego. Otrzymało ono oficjalną nazwę „Papieskie Międzydiecezjalne Seminarium Wschodnie w Dubnie”, a było własnością pięciu diecezji, dlatego opieka i troska o powołania należała do tych biskupów. Bezpośredni zarząd przynależał do Jezuitów. Alumni przed rozpoczęciem teologii musieli być inkardynowani do jednej z diecezji, których parafie obrządku wschodniego obsługiwało seminarium. 

" Seminarium Papieskie w Dubnie"
(artykuł z 1-o numeru pisma Oriens, Warszawa 1933)

Wizytując z polecenia Stolicy św. placówki unickie na kresach wschod¬nich, stwierdził J. E. ks. biskup Czarnecki nagół pomyślny rozwój akcji unijnej i w wielu wypadkach życzliwe usposobienie ludności prawosławnej dla unji, z drugiej strony skonstatował, jako poważną trudność w tej akcji, brak przygotowanych odpowiednio pracowników, szczególnie księży świeckich. Zakony, które się tej sprawie oddają (00. Redemptoryści i Jezuici), posiadają zbyt niewielu jeszcze kapłanów wsch. obrz., zresztą prowadzenie placówek parafjalnych mniej odpowiada ich powołaniu. Dotychczasowe placówki unickie na kresach są obsługiwane częściowo przez kapłanów, którzy przeszli z prawosławia, częściowo przez byłych księży łacińskich, którzy świeżo przyjęli obrządek wschodni. Prawie zaś niema kapłanów, specjalnie przygotowywanych od młodości w duchu katolickim, a zarazem apostolskim dla szerzenia unji.
Potrzebę specjalnego zakładu dla wychowania i kształcenia tego rodzaju pracowników-apostołów odczuwano od samego początku akcji unijnej. Zrazu XX. Biskupi przeznaczali z pośród alumnów swoich seminarjów diecezjalnych niektórych młodzieńców do kapłaństwa w obrz. wschodnim. Seminarja te, obliczone na inne potrzeby, nie mogły im dać wszystkiego, czego od nich przyszłe ich powołanie wymagało. Tak w seminarjum diecezjalnem w Łucku już od r. 1927 przygotowywało się pod kierunkiem ks. Dra Buraczewskiego kilku alumnów do kapłaństwa w obrz. wschodnim, nie mogli jednak otrzymać wszystkich wiadomości, jakie kapłani tego obrządku posiadać powinni. Podobnież było w seminarjum w Janowie podlaskim. Dlatego biskup łucki, ks. A. Szelążek, postanowił założyć odrębne seminarjum wschodnie.
Na miejsce tego zakładu wybrał m. Dubno, gdzie się znajdował opuszczony klasztor 00. Bernardynów, po wojnie od prawosławnych odebrany. Ten właśnie budynek wraz z kościołem ofiarował na ten cel. Tak powstało w r. 1928 Seminarjum wschodnie w Dubnie,  jako trzecia część Seminarjum duchownego diecezji łuckiej 1). Rektorem tego zakładu został ks. kanonik L. Szuman, przedmioty naukowe wykładać mieli ks. Dr. Buraczewski, ks. Kukuruziński i O. Mikołaj Czarnecki, Redemptorysta. Profesorowie ci obarczeni także byli obowiązkami w innych miastach i do Dubna z wykładami tylko dojeżdżali. Ta okoliczność, jako też smutny stan zabudowań, w których seminarjum mieściło się, były powodem, że alumnów było zaledwie siedmiu (w tem 3 księży), a ukończyło swe studja w tym zakładzie zaledwie trzech. Od czerwca 1929 r. aż do lata 1931 r. seminarjum było nieczynne, istniejąc jedynie na papierze.
Właśnie w r. 1931, po dokonanej wizytacji placówek unickich przez ks. Biskupa Czarneckiego, Ojciec św. Pius XI postanowił uruchomić Seminarjum wschodnie w Dubnie. Zostały ułożone i zatwierdzone w Rzymie programy nauk dla tego zakładu. Otrzymał on nazwę Seminarjum papieskiego, nie przestając być częścią składową Seminarjum diecezji łuckiej. Prowadzenie zakładu po-wierzonem zostało 00. Jezuitom wsch. obrz. i rektorem mianowany O. Antoni Dąbrowski, dotychczasowy mistrz nowicjatu w Albertynie. Opiekę duchowną nad alumnami objął O. Sakacz, niegdyś rektor seminarjum w Sarajewie, w Bośni. Pozostał także, jako profesor, kapłan świecki ks. Dr. Buraczewski. Gospodarstwo domowe i kuchnię powierzono Siostrom Misjonarkom Serca Jez. z Wilna. W ciągu lata 1931 r. odremontowano część zrujnowanego budynku, w którym znalazło umieszczenie 16 alumnów. Zgłaszało się kandydatów około 70; widzimy więc jak surowego musiano dokonać wyboru między nimi. Otwarto pierwszy rok filozofji; nadto paru alumnów, którzy częściowo studja swe już odbywali gdzieindziej, uczyli się teologji.
W ciągu lata 1932 odrestaurowano dalszą część gmachu i od jesieni powiększono liczbę alumnów do 26. Rozdzieleni oni są na dwa kursy filozofji i paru gotuje się do egzaminów z teologji. Grono profesorskie zwiększyło się o nowych dwóch Ojców: 00. Dostała i Morillo T. J. Zatem wszystkich pracujących w Seminarjum kapłanów jest obecnie pięciu. Z każdym rokiem, oczywiście, liczba ta, podobnie jak liczba alumnów, będzie wzrastała, dopóki Seminarjum nie posiędzie wszystkich roczników filozofji i teologji.
Wykłady teologji, Pisma Św., filozofji scholastycznej i prawa kościelnego odbywają się po łacinie; historja Kościoła, historja filozofji i retoryka — po polsku, niektóre zaś przedmioty praktyczne, jak liturgika, katechetyka itp. — po ukraińsku.
Rekreacje alumnów, pochodzących z różnych narodowości, odbywają się w języku dowolnym; poza rekreacjami alumni rozmawiają między sobą po łacinie. Rozgłoszona przez niektóre dzienniki wiadomość o wybitnie rosyjskim charakterze zakładu była wyssana z palca. Seminarjum w Dubnie, hojnie wspomagane przez Stolicę świętą, nie przestaje być instytucją krajową, jak wszystkie szkoły teologiczne w Polsce i cieszy się poparciem Episkopatu polskiego. Tak ks. Arcyb Jałbrzykowski z Wilna utrzymuje w Dubnie na swój koszt dwóch kleryków, ks. b podlaski Przeździecki — trzech, ks. b Fulman z Lublina — jednego.
W tej chwili najpilniejszą potrzebą zakładu jest ukończenie remontu budynku; zwłaszcza jego zewnętrznej strony, adaptacja cerkwi do celów obrządku wschód (dotąd niema ikonostasu), wreszcie wzbogacenie cenie bibljoteki. Deus his providebit.

Neounia na Podlasiu - Andrzej Tłomacki

Neounia to wielki projekt zniszczony przez koło historii. Jej rozmach kapitalnie oddaje opracowanie Dr Andrzeja Tłomackiego warszawskiego historyka specjallisty w temacie Neounii. 

Kościół rzymsko-katolicki obrządku bizantyjsko-słowiańskiego (Kościół neounicki) na południowo-wschodnim Podlasiu w latach 1924-1947

Wskrzeszenie Unii na Podlasiu

Jak rodziła się idea Neounii na Podlasiu? O początkach tego wielkiego dzieła w artykule "Wskrzeszenie Unii na Podlasiu" z 1933 ("Oriens" pisowania oryginalna) autorstwa słynnego Ks. Józefa Pruszkowskiego, dziekana janowskiego, autora "Martyrologium Podlasia" piszącego pod kryptominimom "Podlasiak"

Wskrzeszenie Unii na Podlasiu


 

Niemal zaraz od wskrzeszenia diecezji podlaskiej przez papieża Benedykta XV przy końcu 1918 r., bo już w 1919 r., a potem i w latach następnych, prawosławni, mieszkający na terenie tej diecezji, zwracali się do Kościoła o przyjęcie ich do katolicyzmu. Kwestii obrządku nie poruszali i byli przyjmowani do Kościoła w obrządku łacińskim. Nieliczni jednak początkowo, a potem całe delegacje przybywały do biskupa do Janowa lub podczas objazdu diecezji przez biskupa prosili o wskrzeszenie im parafij unickich, bo, jak mówili, tak się modlili ich dziadowie i ojcowie. Kuria diecezjal¬na podlaska przechowuje w swych aktach takie podania, i przeciwnicy akcji unijej i obrządku wschodniego mogliby na miejscu, w Siedlcach, je obejrzeć, by się przekonać, że nikomu tego obrządku nie narzucano przemocą.

Biskup stanął przed alternatywą: albo wymagać od tych zgłaszających się prawosławnych, by przyjęli koniecznie obrządek łaciński, albo pozostawić ich nadal w prawosławiu, więc poza Kościołem katolickim, do którego jednak widocznie prowadziło ich sumienie. Rzecz oczywista, że ta druga ewentualność była nie do pomyślenia dla katolika, a cóż dopiero dla biskupa. Wyjaśniło się przytem, że zgłaszającym się najczęściej chodzi o zachowanie obrządku takim, jakim on jest obecnie w prawosławnych cerkwiach kraju, a nie o wprowadzanie obrządku unickiego w tej jego postaci, jaka z biegiem czasu wytworzyła się w Galicji.
Ksiądz biskup Przeździecki tak o tern pisze („O pracy unijnej w Polsce. List pa-sterski", z dnia 15 kwietnia 1932 r., War-szawa, wyd. drugie 1933, str. 11). „Chociaż stałem i stoję niewzruszenie na stanowisku, że nikomu nie wolno narzucać obrządku, uważałem, że tej sprawy nie powinienem sam rozstrzygać, i dlatego w r. 1923 udałem się do Rzymu. Ojciec Św. Pius XI, który jako Wizytator i Nuncjusz pracował u nas, zna nas bardzo dobrze, wtajemniczony jest w warunki naszego życia. Podczas łaskawie udzielonej mi audjencji, wysłuchał mojej relacji o rozpoczynającym się ruchu unijnym, o życzeniach wracających do jedności kościelnej, o współpracy zakonów w pracy unijnej, które mogą wiele w tym kierunku zdziałać, o ile, jak to już Ojciec Św. zapoczątkował, będą miały oprócz zachodniej i gałęź wschodnią, nie tracąc jednak nic ze swej reguły zakonnej, nie odrywając się od pnia macierzystego. 
Papież po licznych zapytaniach, na które dawałem wyjaśnienia, pobłogosławił i polecił poczekać na ostatnią decyzję. Decyzja ta nastąpiła dnia 10 grudnia 1923 r., gdy otrzymałem instrukcję, jak pracę unijną przeprowadzać, dnia zaś 21 stycznia 1924 roku dekret z odpowiedniem pełnomocnictwem.

W międzyczasie rozmawiałem z Generałem 00. Jezuitów, ks. Włodzimierzem Ledóchowskim. Przedstawiłem mu, jakby była pożyteczna praca Ojców jego zgromadzenia w obrządku wschodnim, wyjaśniając z całą szczerością trudności, jakie mogą napotkać na swej drodze. O. Generał zasadniczo myśl tę zaakceptował. Następnie zostały omówione szczegóły tej pracy. 
W Zgromadzeniu Jezusowem powstała gałęź wschodnia. Pierwsi pracownicy udali się na Podlasie w okolice Włodawy, a następnie za moją zgodą przenieśli się do bardziej odpo-wiedniej miejscowości, do Albertyna".

Tymczasem poczęli się zgłaszać duchowni prawosławni z prośbą o przyjęcie ich do jedności kościelnej i dopuszczenie do pracy duszpasterskiej w obrządku słowiańskim. Uwzględnienie tych próśb wymagało dużej uwagi i ostrożności. Kto i po co przychodzi, czy kieruje nim szczera intencja i sumienie, czy może jakieś doczesne wyrachowanie? Z drugiej strony Kościół nikogo od siebie odpychać nie ma prawa, jeśli nie jest widoczną zła pobudka. Przyjęto więc kilku kapłanów prawosławnych, którzy po odbyciu rekolekcyj i pewnych przygotowawczych, chociaż może zbyt krótkich studjach, już to u 00. Jezuitów w Krakowie, już to w Albertynie, byli dopuszczani do pracy duszpasterskiej na nowopowstałych placówkach unijnych w diecezji. Potem w r. 1927, urządzono dla takich kapłanów - konwertytów przeszkolenie duchowne i teologiczne w Wilnie pod kierunkiem księży profesorów tamtejszego wydziału teologicznego i seminarjum.

Nie wszyscy z tych kapłanów wytrzymali próbę. Niektórzy, pomimo dobrze za-powiadających się początków, wykazali brak kwalifikacyj duchownych, umysłowych, lub moralnych. Powrócili więc do prawosławia duchowni: Andrzej Gryciuk, Euzebjusz Różycki i Leon Tychowski, którzy byli przyjęci do diecezji podlaskiej; odpadł także Teodor Czystowski, przyjęty do Kościoła w Wilnie, a potem pracujący kilka miesięcy w diecezji podlaskiej na stanowisku pomocniczem duszpasterskiem; wreszcie ks. Euzebjusz Bondarenko, przyjęty do jedności kościelnej w diecezji unickiej w Jugosławji, po dwóch latach pracy próbnej w diecezji podlaskiej okazał się zupełnie nieodpowiednim do dusz-pasterstwa u nas i opuścił diecezję, nie zrywając jedności kościelnej. Biedni odstępcy, jak Gryciuk, Różycki, Tychowski i Czystowski, przyznawali później, że ich łudzono stanowiskami lepszemi i dochodniejszemi w prawosławiu, jeśli unję porzucą. Zawiedzeni w tych rachubach chcieliby wrócić do Kościoła. 

Oczywista jednak, że nie mogą już wzbudzać zaufania i dlatego Stolica Apostolska pozwala ich przyjmować do Kościoła na prawach ludzi świeckich, więc bez dopuszczenia do funkcyj kapłańskich.
Przez odstępstwo powyższych jednostek zespół księży unickich, przyjętych z prawosławia, oczyścił się. Wytrwali ci, co mieli szczerą intencję i współpraco¬wali z łaską Bożą. Do katolicyzmu doszli oni przez wewnętrzne walki i trudy, które im Bóg wynagrodził łaską wytrwania. Pracują więc w diecezji podlaskiej na ciężkich placówkach, wymagających ogromu wprost zaparcia się i poświęcenia. Lżeni nieraz boleśnie przez dawnych współduchownych i hierarchję prawosławną, nieufnie przyjmowani przez otoczenie, nawet katolickie, trwają na stanowiskach. Sędziwy ks. Arkadjusz Nikolski, były dziekan i proboszcz prawosławny, pracuje na stanowisku administratora parafji swego obrządku w Terespolu. Były zakonnik prawosławny, ks.Sergjusz Spytęcki, pierwszy, który w r. 1924 przeszedł na katolicyzm, zwyciężył wszystkie przeszkody i po czasowem duszpasterstwie w Kuraszewie diecezji pińskiej, pracuje na Podlasiu, administrując parafją Dokudów. Ks. Mikołaj Hałas, przyjęty do Kościoła także w 1924 roku, pracuje w Holi, gdzie doświadczył dużo trudności, a nawet cierpień i zniewag. W roku 1931 przybyli z archidiecezji wileńskiej ks. Mikołaj Dobrowolski-Szymański, obecnie administrator parafji Połoski, i ks. Michał Sułkowski, administrator parafji Kostomłoty. Wyświęcony w 1928 roku przez biskupa stanisławowskiego były absolwent prawosławnego seminarjum duchownego, ks. Aleksander Nikolski (syn księdza Arkadjusza) administruje parafją Bubel Stary, rezydując przy kaplicy w Pawłowie Starym pod Janowem Podlaskim. Rezyduje także w diecezji ks. Marek Jaczynowski, przedtem administrator parafji Zabłocie, któremu wiek i choroba nie pozwalają już na czynne apostolstwo.
Na zaproszenie biskupa podlaskiego przybyli do pracy duszpasterskiej 00. Studyci z Galicji: Nikon Ciuś n i a k, który administruje parafją Zabłocie, i ks. Cyryl Hanuszczak, duszpasterz w parafji Szóstka obrz. wschód, słow.

Obrządek wchodni potrzebuje dla całości posługi diakońskiej. Sprawa ta rozwija się powoli. W Terespolu jest diakonem O. Józef Skrzypiec, przyjęty z prawosławia w 1932 roku. 00. Studytom pomagają diakoni z ich zakonu: 00. Cyprjan Szulhan i Juljan Żółtaniecki.

Psałterzyści obrządku wschodnio-słowiańskiego potrzebują również wskazówek i opieki, by odpowiedzieli swemu zadaniu nietylko liturgicznemu, lecz i jako współpracownicy w dziele jedności. Sprawę ich kwalifikacyj, obowiązków i uposażenia normuje regulamin diecezjalny, wydany w 1931 roku (Por. Wiad. Diec. Pódl. 1931, str. 280—283).

W diecezji podlaskiej istnieje obecnie dziewięć parafij obrządku wschodniego, kanonicznie erygowanych. W powiecie bialskim, erygowane w 1925roku:

1. Bubel Stary z kaplicą w Starym Pawłowie (127 wiernych);
2. Połoski (96 wiernych);
3. Kijowiec (w stanie organizacji); erygowane w 1926 roku:
4. Terespol (420 wiernych);
5. Zabłocie (9 wiernych);
6. Dokudów (369 wiernych) ; erygowane w 1927 roku;
7. Kostomłoty (81wiernych);

w powiecie włodawskim:
8. Hola, erygowana parafją w 1925 roku (1875 wiernych);

w powiecie radzyńskim erygowana w 1931 roku:
9. parafją Szóstka (30 wiernych).
Można mówić o niewielkiej liczbie około 3000 wiernych obrządku wschodnio-słowiańskiego, należy jednak pamiętać na trudności, piętrzące się ustawicznie z wewnątrz i zewnątrz w pracy unijnej w Polsce wogóle, a zatem i na Podlasiu.
Rzecz zrozumiała, że odstępstwo wymienionych kilku kapłanów musiało wywrzeć wpływ bardzo szkodliwy na wiernych. Zbożną przeciwwagą tego czynu była wizytacja parafji obrządku wschodnio-słowiańskiego przez J. E. Ks. Biskupa Mikołaja Czarneckiego, wizytatora apostolskiego, który żarem serca apostolskiego zapalony, a uzbrojony posłannictwem oraz błogosławieństwem Ojca Św., uczył, utwierdzał i zachęcał do zbożnej pracy kapłanów i lud wierny, gdy w 1931 roku zwiedził wszystkie wyliczone parafje, pozostawiając polecenia, przepisy i wskazówki do świętej siejby na tej niwie, tak trudnej do przeorania i uprawy pod Winnicę Pańską. Tu i ówdzie świta już nadzieja lepszej przyszłości.

Dzieło jedności, jak nas ciągle poucza i upomina głos, powtarzany ze Stolicy Piotrowej, potrzebuje też dużo i to bardzo dużo, modlitw kleru i wiernych. W die¬cezji podlaskiej woła do Pana krew wyznawców, wylana za świętą sprawę je¬dności kościelnej. J. E. Ksiądz biskup H. Przeździecki ustawicznie to przypomina duchowieństwu i wiernym. W trzechsetlecie śmierci męczeńskiej św. Jozafata, którego relikwje spoczywały tak długo w Białej Podlaskiej, w liście pasterskim (z dnia 15 października 1932 roku ob. Wiadomości Diec. Pódl. 1923 rok, str. 172—176) woła: „Módlmy się gorąco do Świętego, aby dla braci naszych, pozostających w odszczepieństwie, wyprosił łaskę powrotu do jedności kościelnej. Miłujmy tych braci naszych tak, jak ich miłował św. Jozafat. My im żadnego gwałtu nie zadamy, jeno gwałt modlitwy, którą ustawicznie pukajmy do nieba, aby wszelkie odszczepień stwo wśród nas ustało, abyśmy jedno byli tak, jak Ojciec z Synem jedno jest". 

W czasie przeprowadzenia obrazów cudownych Matki Boskiej do Kodnia i do Leśnej w 1927 roku, w czasie kongresu eucharystycznego diecezjalnego w Siedlcach w 1929 r. silnie brzmi ta nuta w przemowach biskupich, modlą się razem kapłani i lud obojga obrządków, jak to referował ks. biskup Przeździecki na kursie studjów wschodnich w Pradze: „W r. 1927 wśród wielkich uroczystości, odczuwanych w całej Polsce, przy udziale niezliczonych rzesz, nietylko wiernych obojga obrządków, lecz i tych, którzy byli poza jednością kościelną, cudowne obrazy Matki Boskiej wracały do świątyń w Kodniu i Leśnej, ongi zabranych katolikom przez rząd rosyjski. W czasie tych świętych pielgrzymek, które trwały przez wiele dni, urządzano stacje nietylko w kościołach łacińskich, lecz i we wschodnich. Wierni nietylko brali udział we Mszach świętych, odprawianych w obojgu obrządkach, lecz wierni obrządku łacińskiego spowiadali się przed kapłanami obrządku wschodniego, a wierni obrządku wschodniego przed kapłanami obrządku łacińskiego. Powtórzyło się to, co w przeszłości takie drogie, święte było na Podlasiu: wzajemna miłość obu obrządków. 

W roku obecnym (1929), w czasie kongresu eucharystycznego w Siedlcach, wobec stutysięcznej niemal rzeszy jednego i drugiego obrządku, odprawiane były w katedrze liturgje święte obojga obrządków. Niezliczone tłumy nietylko w katedrze, lecz i na placach i ulicach, odległych od katedry na kilometr, z wielką pobożnością modliły się i słuchały nauk, wśród których i naukę wygłoszoną przez biskupa Czesława Sokołowskiego na temat „Eucharystja-ogniskiem jedności w Kościele".
Na wieczną rzeczy pamiątkę kongresu eucharystycznego w katedrze siedleckiej przechowuje się sztandar, przyniesiony przez wiernych obrządku wschodniego, z napisem, aby jaknajprędzej nastąpiło zjednoczenie wszystkich w Kościele Chrystusowym." (Ob. Wiad. Diec. Podl. 1929 r. 243). 

Wielką rocznicę soboru Efeskiego (1500-lecie) omówił Pasterz podlaski w liście pasterskim z dnia 1 maja 1931 (Ob. Wiad. Diec. Podl. 1931, str. 179 -182), przyczem nawoływał": „I wśród nas, w diecezji naszej, są tacy, którzy poza jedno-ścią kościelną pozostają. Niechby zastanowili się, chociażby chwilkę nad Soborem Efeskim, nad tem, co się na nim działo, nad tem zjednoczeniem się biskupów z papieżem Celestynem I, nad radością wiernych, a rychło przy pomocy Bożej, powróciliby do jedności kościelnej, byliby jedno z nami, w jednej owczarni, pod jednym pasterzem. Najmilsi, prośmy
0 to gorąco Zbawiciela naszego i dobrem, wzorowem życiem naszem pociągajmy wszystkich do Kościoła świętego".

Oktawa unijna w styczniu r. b. miała ten cel modlitewny bardzo wyraźny. Pasterz podlaski teraz odezwał się w liście do kleru i ludu (z dnia 8 grudnia 1932 r. Ob. Wiad. Diec. Podl. 1932, str. 505. 512), przypominając te same zbożne intencje, które tylokrotnie wdrażał w umysły i serca wiernych :
„I my, wyznawcy nauki Chrystusowej, całą duszą oddani Zbawicielowi, pragniemy tej jedności, tej jednej owczarni pod jednym pasterzem. Sprawa to nie sił ludzkich, lecz Boża, sprawa łaski Bożej. O tę łaskę zjednoczenia prośmy zawsze, a w szczególniejszy sposób w tym tygodniu unijnym*.

Alumnów seminarjum wzywał biskup do tej modlitwy. Nowenna do św. Jozafata na intencję uproszenia jedności kościelnej nietylko jest pobożnym zwyczajem, lecz i przepisem, podanym w statutach seminarjum (Ob. Wiad. Diec. Podl. 1932, str. 73). Alumni studjują liturgje wschodnią, którą im wykładali ks. ks. S. Spytecki i Aleksander Nikolski, a nawet praktycznie uczestniczą w nabożeństwach wschodnich przy asyście i udziale w chórze śpiewaczym. Związawszy się w koło misyjne, klerycy nasi utworzyli sekcję unjonistyczną i czynnie tam pracują, wygłaszając referaty, urządzając akademje i t. p.
Trzech łacińskich naszych kleryków pragnęło poświęcić się pracy duszpasterskiej w obrządku słowiańskim. Po ukończeniu kursu w seminarjum przebywali jakiś czas w Dubnie, lecz niedające się pokonać trudności, wypływające z nieznajomości języka słowiańskiego i języków ruskich, zmusiły ich do odstąpienia od zbożnego zamiaru. Po zreorganizowaniu Seminarjum w Dubnie, Ks. Biskup podlaski utrzymuje tam trzech alumnów.
Mimo to żyjemy na Podlasiu pod znakiem nadziei. Krzepi ją Pasterz diecezjalny, jak to wyraził w swem cennem piśmie „O pracy unijnej w Polsce" (c. w. str. 37) do swych kapłanów:
„Najmilsi, omówiwszy trudności, podnoszone u nas co do pracy na polu jedności kościelnej w obrządku bizantyjsko-słowiańskim, muszę podkreślić, że chociaż piśmiennictwo zagraniczne zdaje sobie bardzo dobrze sprawę z tych trudności, jednak zagranicą widzi rezultaty naszych wysiłków. W o-statnim numerze czasopisma L'Unite de l'Eglise (N. 52 str. 606) czytamy: „W praktyce unja Kościołów rozwija się jedynie w Polsce" ...
Najmilsi Kapłani, po Bogu pocieszające to zaświadczenie zawdzięcza się Wam, Waszej pracy, Waszej ofiarności, Waszemu duchowi zaparcia się. Bóg Wam zapłać i za to. Gdyby oponenci pracy unijnej przyjmowali udział w naszych konferencjach dekanalnych, podczas których kapłani jednego i drugiego obrządku, ożywieni umiłowaniem pracy Bożej, wspólnie radzą nad potrzebami swych wiernych; gdyby przyjmowali udział w naszych rekolekcjach, podczas których kapłani jednego i drugiego obrządku wspólnie słuchają konferencji, wspólnie trwają na rozmyślaniu, to razem z nami doświadczyliby tych pociech i radości, jakich my doświadczamy i wiedzieliby, że to, co niedawno wydawało się niemożliwem, stało się rzeczywistością pod działaniem Ducha Św., Ducha miłości" (tamże str. 37—38).
Kapłani obrz. wschodniego, pracujący na Podlasiu, są niekiedy wzywani do mia¬sta biskupiego na szczególne konferencje.
Ostatnią taką konferencję odbył z nimi Ks. Biskup Przeździecki w lutym r. b. Proboszczowie parafij wschodnich odczytali na niej sprawozdania o stanie materjalnym i duchowym swoich parafij, oraz o przeszkodach, jakie napotykają w swej pracy. Stwierdzono wzrost frekwencji wiernych do Komunji świętej i spowiedzi. Ks. Biskup dodawał otuchy zebranym, tłumaczył im genezę wielu trudności, piętrzących się w pracy unijnej, nawoływał do cierpliwości i wytrwania. Podczas konferencji wysuwaną była m. i. potrzeba odrębnego biskupstwa dla parafij wschodniego obrządku. W tej sprawie Ks. Biskup tak się odezwał: „Ubolewaliście, że nie macie Biskupa Ordynarjusza swego obrządku. Podkreślaliście, że praca unijna znakomicieby się posunęła naprzód, gdyby taki Biskup był u nas. Najzupełniej podzielam Wasze zapatrywanie. I jedno Wam powiem, że Ojciec św. Pius XI nietylko tego samego pragnie, lecz i nad tem niezmordowanie pracuje. Dopomagajmy Ojcu św. korną i stałą modlitwą do Boga, aby Ojciec św. osiągnął to, nad czem pracuje, czego całą duszą pragnie, t. j. abyście mieli Biskupa Ordynarjusza swego obrządku" (KAP.).
Podlasiak."

Perły Neounii - Ks. Stanisław Czub

Żył na codzień w zjednoczeniu z Chrystusem...Nieznana historia życia

Ks. Stanisław Czub urodził się 1 kwietnia 1909 r. w parafii św. Jakuba w Piotrkowie Trybunalskim. Jego rodzicami byli Michał i Petronela z domu Załęczna.

Na chrzcie św. otrzymał dwa imiona: Stanisław Alfons. Dom rodzinny odznaczał się atmosferą religijną i polską. W tej atmosferze wychowywały się wszystkie dzieci. Mały Staś wcześnie przystąpił do I Komunii św.

 

Edukacja i rozwój powołania
Do szkoły powszechnej uczęszczał w Piotrkowie Trybunalskim. Tam dostał się pod opiekę gorliwego prefekta, ks. Jana Krzyszkowskiego, któremu w dwunastym roku życia zwierzył się z zamiaru poświęcenia się służbie Bogu w kapłaństwie. Po ukończeniu szkoły powszechnej wstąpił w 1925 r. do IV klasy Gimnazjum i Liceum św. Stanisława Kostki w Płocku, ale po roku musiał opuścić szkołę ze względu na zły stan zdrowia. Nie zrażając się tą przeszkodą, przeprowadził kurację, po czym wstąpił do Misjonarzy Świętej Rodziny w Wieluniu, gdzie ukończył nauki gimnazjalne i 1 sierpnia 1931 r. rozpoczął nowicjat. Po paru miesiącach nowicjatu zapadł na chorobę płuc i musiał za radą prowincjała opuścić zgromadzenie zakonne. Był to dla niego ciężki krzyż. On jednak nie upadł na duchu lecz starał się odzyskać zdrowie. W swych kłopotach spotkał ks. Franciszka Pszonkę, który skierował go do Papieskiego Seminarium Wschodniego w Dubnie, gdzie mógł urzeczywistnić swe zamiary służby Bogu.

Studia na Papieskim Seminarium Wschodnim w Dubnie
Założycielem seminarium był biskup łucki A. Szelążek. Umieścił je w opuszczonym klasztorze Bernardynów, po I wojnie światowej odzyskanym od prawosławnych. Powstało ono w 1928 r. lecz różne trudności sprawiły, że istniało krótko. Od czerwca 1929 r. aż do lata 1931 r. seminarium było nieczynne, istniejąc jedynie formalnie. Odbyła się wtedy wizytacja placówek unickich przez bp. Mikołaja Czarneckiego, redemptorystę, który zwrócił się do Ojca Świętego Piusa XI o wznowienie Seminarium Wschodniego. W Rzymie zatwierdzono program nauki i prowadzenie Seminarium Papieskiego powierzono Jezuitom wschodniego obrządku. Seminarium w Dubnie hojnie wspomagała Stolica Apostolska. Wielu alumnów utrzymywali biskupi diecezjalni. W 1932 r. St. Czub został zaliczony do alumnów tego seminarium. Biskup podlaski H. Przeździecki wspierał alumna Czuba, z myślą o jego przyszłej służby duszpasterskiej wśród wiernych obrządku wschodniego diecezji podlaskiej.
 
Stanisław Czub otrzymał święcenia kapłańskie w obrządku bizantyjsko-słowiańskim 16 czerwca 1937 r. w Dubnie z rąk bp. Mikołaja Czarnockiego (14 grudnia 1884 - 2 kwietnia 1959), wizytatora apostolskiego dla wiernych katolików obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w Polsce. Jako neoprezbiter w czerwcu 1937 r. wyjechał ze swymi prymicjami do miasta rodzinnego - Piotrkowa Trybunalskiego. 29 czerwca tamtego roku odprawił pierwszą Mszę św. w kościele parafialnym, ale „cichą”, bo nie było tam chóru dla wykonania wschodnich śpiewów liturgicznych. Ceremonie tej Mszy św., nie widziane przedtem, bardzo podobały się katolikom. Urządzono więc solenną liturgię w kościele Serca Jezusowego. Oprawę muzyczną stanowił wtedy chór parafialny pod dyrekcją p. Opałki. Mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego zobaczyli piękno liturgii wschodniej i dowiedzieli się o istnieniu katolicyzmu obrządku wschodniego.

Duszpasterstwo ks. Stanisława Czuba w obrządku bizantyjsko-słowiańskim
Bp Henryk Przeździecki, miłośnik Unii, przyjął młodego Stanisława Czuba do swej diecezji jeszcze jako alumna. Neoprezbiter ks. Stanisław Czub pełnił więc stanowisko wikariusza obrządku bizantyjsko-słowiańskiego w parafii Zabłoć pod Kodniem od 1 września 1937 r. do 1938 r., skąd wycofali się studyci. W maju tego roku przeniesiono go do Pawłowa Starego, na miejsce ks. J. Gabrusiewicza, kolegi z roku studiów w Papieskim Seminarium Wschodnim w Dubnie. Pawłów Stary to parafia w pobliżu Janowa Podlaskiego. W cerkwi unickiej znajdował się cudowny obraz św. Mikołaja, który nie uległ zniszczeniu mimo zawieruchy I wojny światowej. Ocalał z pożaru cerkwi. Przeniesiono go do nowej cerkwi w czasie uroczystej liturgii - 19 grudnia 1938 r. Ks. Stanisław był tam krótko, został administratorem parafii Bubel (od 15 maja 1938 r. do 1 lipca 1938 r.). Aktywnie uczestniczył w duszpasterstwie w obrządku wschodnim, głosząc słowo Boże i słuchając spowiedzi. Szczególnie obchodzono święto patronalne św. Nikity w Kostomłotach. Życie tych małych parafii unickich było intensywne. Istniały tam bractwa: Żywego Różańca, Trzeci Zakon św. Franciszka, zakładano Bractwa Najświętszego Sakramentu. Później ks. Stanisław duszpasterzował w parafii Szóstka (od 1 lipca 1938 r. do 27 października 1939 r.). Zastąpił tam o. Sawę Sawickiego, studytę. W czasie swego pobytu w Szóstce miał wiele przykrości, ponieważ wierni obrządku bizantyjsko-słowiańskiego podejrzewali go o zamiary polonizacyjne. Były to oskarżenia bezpodstawne i niczym niepoparte. W czasie okupacji hitlerowskiej parafie obrządku bizantyjsko-słowiańskiego zostały przez władze niemieckie rozwiązane, a na ich miejsce tworzono parafie prawosławne. Po II wojnie światowej ludność ruska na wschodnich terenach diecezji podlaskiej wyjechała za Bug do ZSRR. Ruch unijny upadł. Obecnie pozostała tylko jedna parafia obrządku wschodnio-słowiańskiego w Kostomłotach.

Okres II wojny światowej
1 września 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Ks. Stanisław przeżywał ciężkie chwile, gdy przychodzili bandyci i grozili, że go zabiją. Ksiądz nie mógł sprawować funkcji kapłańskich w obrządku bizantyjsko-słowiańskim. Niemieckie władze okupacyjne na to nie pozwalały. Wtedy bp Czesław Sokołowski, administrator diecezji, pozwolił mu na sprawowanie funkcji kapłańskich w obrządku łacińskim. W tym ciężkim okresie pełnił urząd wikariusza w wielu parafiach łacińskich: św. Mikołaja w Międzyrzecu Podlaskim (od 27 października 1939 r. do 1 października 1940 r.), w Trzebieszowie (od 1 października 1940 r. do 1 kwietnia 1941 r.), w Wojcieszkowie (od 1 kwietnia 1941 r. do 15 sierpnia 1941 r.), w Korytnicy Łaskażewskiej (od 15 sierpnia 1941 r. do 1 października 1943 r.), w Maciejowicach (od 1 października 1943 r. do 10 października 1944 r.), w Wilczyskach (od 10 października 1944 r. do 5 listopada 1945 r.), powtórnie w Trzebieszowie (od 5 listopada 1945 r. do 10 listopada 1946 r.) i w Wisznicach (od 10 listopada 1946 r. do 1 maja 1947 r.), gdzie był prefektem szkół.

Samodzielne duszpasterstwo
Ks. Stanisław Czub otrzymał samodzielną parafię Horodyszcze, gdzie przebywał od 1 maja 1947 r. do 30 maja 1954 r. W tym czasie, na prośbę wniesioną za pośrednictwem Kurii diecezjalnej do Stolicy Apostolskiej, otrzymał w dniu 17 marca 1952 r. z Kongregacji dla Kościoła Wschodniego dekret o powrocie na stałe do swego rodzimego obrządku łacińskiego i jednocześnie inkardynację do diecezji podlaskiej. Dekret podpisał kard. Eugeniusz Tisserant, później prefekt Kongregacji dla Kościoła Wschodniego. W parafii Horodyszcze duszpasterzował przez siedem lat. 30 maja 1954 r. przeszedł na urząd administratora parafii Ugoszcz w dekanacie węgrowskim. Pozostał tam do swej śmierci - 6 czerwca 1966 r. Ksiądz Stanisław na wszystkich placówkach duszpasterzował gorliwie w miarę swych sił i możliwości. W obowiązki proboszcza wchodził z wielką pokorą i łagodnością. Głosił szczere i proste kazania, z których spływało na parafian ukojenie. Żył na co dzień w zjednoczeniu z Chrystusem i nie posiadał zbyt wiele dóbr materialnych. Potrafił się dzielić tym co miał i rezygnować z rzeczy zbytecznych. W Ugoszczy pozostawił po sobie pamięć gorliwego duszpasterza. Trudził się zarówno o dobro duchowe swych wiernych, jak również troszczył się o potrzeby materialne parafii. Doczesne szczątki ks. Stanisława Czuba spoczęły obok wcześniej zmarłej mamy - Petroneli, na miejscowym cmentarzu grzebalnym. W latach późniejszych, gdy proboszczem był ks. Mieczysław Patejuk, trumnę z jego szczątkami przeniesiono do krypty w kaplicy cmentarnej.

Alumn Paweł Grzeszek /źródło: niedziela.pl/

Wielkie święto Unitów Podlaskich

Tak właśnie prasa przedwojenna określiła dwa wielkie i rzeczywiście przełomowe dla utrwalenia się dzieła Neounii wydarzenia, jakimi były triumfalne powroty z miejsc odosobnienia cudownych wizerunków Matki Bożej z Leśnej Podlaskiej i z Kodnia. Poniżej unikatowe relacje z pism "Światowid" i "Przewodnik Katolicki"

Ks. Jan Dolinowski - twórca współczesnego pszczelarstwa

Jedną z wybitniejszych synów Kościoła Unickiego należy Ks. Jan Dolinowski. Urodził się 15 maja 1814 r. w Hańsku. Syn proboszcza parafii grekokatolickiej (unickiej) w Hańsku Symeona Dolinowskiego i Praksedy z domu Gruszecka.



Pierwsze nauki zaczął pobierać w Szkole Ojców Pijarów w Chełmie, a następnie od 1826 do 1830 roku w szkole wojewódzkiej w Lublinie. W latach 1831 – 1832 uczy się leśnictwa w Szkole Rolniczej i Leśnej w Warszawie. Prawdopodobnie pod wpływem swojego ojca chrzestnego ks. biskupa Felicjana Szamborskiego składa w 1932 r. podanie o przyjęcie do grekokatolickiego seminarium duchownego w Chełmie. Po ukończeniu studiów teologicznych i otrzymaniu święceń kapłańskich żeni się z Teklą Pociejówną i jako administrator w 1837 r. otrzymuje parafię Cyców.


Prócz pracy duszpasterskiej cały czas poświęca swojemu zamiłowaniu – pszczelarstwu i nauce języków obcych, by zapoznać się z literaturą dotyczącą osiągnięć w dziedzinie chowu pszczół w innych krajach. Rozbudowywuje pasiekę do kilkuset pni. W maju 1844 r. pożar strawił kościół wraz z budynkami probostwa. Nie zrażony tym odbudowywuje kościół, plebanię i budynki gospodarcze nie przerywając swojej pracy pasiecznej. W czasie epidemii cholery z narażaniem życia śpieszy z pomocą chorym. Za zasługi zostaje odznaczony Złotym Krzyżem Kapłańskim. Zdobytą wiedzą popartą praktyką zaczyna dzielić się prowadząc wykłady w Instytucie Rolnictwa i Leśnictwa w Warszawie. Około 1854 r. udaje mu się skonstruować ul w którym zastosował rozwiązania konstrukcyjne ula Dzierżonia i ula Natta. Powstał pierwszy na ziemiach polskich i jeden z pierwszych na świecie ul ramowy otwierany do góry. Na wystawie krajowej w Łowiczu zorganizowanej w 1859 r. przez Towarzystwo Rolnicze Królestwa Polskiego ul ten otrzymał wielki medal srebrny, a na krajowych wystawach rolniczo – przemysłowych w latach 1867 i 1874 „…uznany został przez konferencje pszczelarzy Królestwa Kongresowego za najlepszy”. Z czasem stał się on prototypem ula warszawskiego. Czas swój zaczął dzielić między pracę duszpasterską a prowadzeniem pasieki i wykładami. Osiągnięcia swoje publikuje w wielu czasopismach i wydaje książki. Po śmierci swojego ojczyma Onufrego Aresztowicza parocha grekokatolickiej parafii Hańsk ks. Jan Dolinowski zostaje odesłany początkowo jako administrator do rodzinnej miejscowości i parafii Hańsk, by w 1860 r. zostać jej proboszczem. Przewozi część swojej pasieki, a nawet część sadu (przesadzone drzewka owocowe) i dalej prowadzi badania nad pasieką i konstrukcją ula. Jako gorący patriota często naraża się władzom carskim np. chowając zmarłych w obrządku grekokatolickim a nie prawosławnym, czy też zmieniając w modlitwie wezwanie z „...wszystkich prawosławnych chrześcijan...” na „prawowiernych chrześcijan”. Wycięczony pracą i prześladowaniami jako ksiądz grekokatolicki (unicki) przez rząd carski, który dążył do całkowitej kasaty unii umiera 10.01.1875 r. w Hańsku wymykając się tym samym zaborcom, bo był wytypowany na zsyłkę na Syberię. W spóściźnie swojej zostawił książki:

Chów pszczół w ścisłym połączeniu metody rojnej z miodną w stosowanym na ten cel urządzonym ulu, zalecającym się najłatwiejszym rozmnażaniem rojów oraz wydatkiem największej ilości najczystszego miodu i wosku, z dodatkiem rycin (Warszawa 1854). Zasady pszczelnictwa zastosowane do konstrukcji ula ramowego uwieńczonego na wystawie łowickiej 1859 roku wielkim medalem srebrnym (Warszawa 1959) oraz ta sama pod zmienionym tytułem Pszczolnictwo praktyczne, czyli chów pszczół w ulu ramowym zastosowanym do naszego klimatu przez księdza Jana Dolinowskiego z ulepszeniami praktycznych pszczelarzy: wyd II Zasady pszczelnictwa – opracowanie zbiorowe Warszawa 1875r.

Od 2005 roku tj. w 130-tą rocznicę śmierci ks. Jana Dolinowskiego w miesiącach letnich są organizowane „Dni Pszczelarza” poświęcone pamięci tak wielkiej i bliskiej nam osoby.

W dniu 18 czerwca 2006 r. na placu przykościelnym został zasadzony Dąb–Pomnik oraz ufundowana tablica pamiątkowa upamiętniająca tak wielką postać jaką był ks. Jan Dolinowski.
Literatura:

    Martyrologia Unitów Podlaskich w świetle najnowszych badań naukowych. Unici podlascy T. I Siedlce 1966 r.
    W. Szajdickij – Istoriko-staticzeskoje opisanie cerkwi i prichoda Gansk Włodawskogo ujezda Siedleckoj guberni.
    Encyklopiedia pszczelarska - P.W.R.i L Warszawa 1989
    Monografia gm. Hańsk A. Seniuk

źródło: http://www.hansk.info

Międzynarodowe Kongresy Unickie

W przygotowaniu.

© 2019-2020 by Parafia św. Nikity w Kostomłotach nad Bugiem

Projekt i wykonanie: stopthepo.com.pl